niedziela, 1 sierpnia 2021

Podsumowanie lipca - druga połowa

 Druga połowa lipca zaczęła się cudownie. Miałam w sobie niesamowite poczucie szczęścia i wdzięczności za moją rodzinę i za moje życie. Za to w jakim miejscu teraz jestem.



Nasze zbiory.
Czarna porzeczka, to z niej moja teściowa robi przepyszne dżemy z których później korzystam np. do przełożenia tortów. A ja resztę owoców przerobiłam na sok
Czosnek, na zdjęciu tylko jego część
Agrest
Z niego zrobiłam pierwszy raz powidła agrestowej, wyszły troszkę za rzadkie 

Ogórki od sąsiada:) zrobiłam z nich pikantna sałatkę i korniszony, zeszłego roku wyszły mi przepyszne
I przeszło 20 buteleczek soku z czarnej porzeczki
Kolejne trzy książeczki znalazły się w naszej dziecięcej biblioteczce. Cieszy mnie to ogromnie:)
Pierwsza z nich to " Boże Narodzenie w Bullerbyn" trafiła mi się okazja za niewielkie pieniądze kupić więc skorzystałam:)

Ma przepękne ilustracje i już ją czytaliśmy kilka razy to nic, że za oknem lato;) 

Od babci do kolekcji:) te książeczki są przepięknie ilustrowane i mają twarde strony więc idealnie nadają się do samodzielnego przeglądania przez chłopców:)
Przepięna książka Baśnie Andersena także z twardymi stronami
W lipcu także chodziliśmy na poranne spacer, już o 7 byliśmy w parku. Lekki chłodek był bardzo przyjemny:) 

Po drodze było mnóstwo ślimaków a jak to moje chłopaki przy każdym muszą się zatrzymać, pogłaskać i zrobić mu papa:)

Poszliśmy do parku na spacer z samego rana po wieczornej nawałnicy. Trzy drzewa powalone, na dróżkach pełno połamanych gałęzi. Dla moich synków był to raj:) Pierwszy raz Wojtuś przeszedł całą drogę sam na nóżkach brakowało mi w rękach naszego rowerka, powoli trzeba się przyzwyczajać do takiej sytuacji;)



Kałuże
Jeszcze nie było 9 rano a ja już musiałam chłopcom zrobić prysznic bo wrócili tak brudni z naszego porannego spaceru:)
Spacer w parku to dla mnie wyzwanie. Co chwila słyszę tylko mama, mama, mama...moje chłopaki są bardzo spostrzegawczy, szczególnie Franiu wypatrzy wszystkie ślimaki, inne robaczki, Kije, kwiatki i chce żebym i ja to zobaczyła:)
Każdy ślimak musi być pogłaskany, na pożegnanie robią mu papa i posyłają buziaczka a dziś Franiu nawet do jednego powiedział, że go kocha:) słodziak nasz:)
 
Weekendowe, rodzinne spacery nad stawik niedaleko naszego domu albo do pobliskiego parku czy też wygłupu na naszym podwórku. Najważniejsze że razem













Pewnego popołudnia tata wymyślił zabawę z wężem ogrodowym:)




Grill u przyjaciół na który upiekłam beze z dużą ilością bitej śmietany i owoców... uwielbiamy;)


Małe przemeblowanko w salonie bardzo nas wszystkich cieszy a najbardziej mnie:)



Chłopaki coraz fajniej potrafią razem się świetnie bawić, widzę że między nimi tworzy się coraz większa więź:)

Po wieczornej kąpieli przytulasy i wygłupy


Oczywiście basen, staramy się codziennie z niego korzystać głównie po to by chłopcy mieli styczność z wodą ale też dla radochy, uwielbiam kiedy jesteśmy w nim wszyscy razem

Patchwork odkąd pamiętam podobały mi się takie narzuty. Postanowiłam sprawić moich chłopcom na łóżka narzutki
Już przy tworzeniu projektu wstępnego bardzo mi się podobało

Skończona



Dla Wojtusia powstał już szkic
Poszliśmy cała rodzinka na bilans dwulatka a przy okazji i Franiu został zbadany. Mamy zdrowe, silne chłopaki:)

W drodze powrotnej zahaczylismy o lodziarnię
W pewien czwartej wybrałam się z moją przyjaciółką do IKEA wróciliśmy bardzo późnym wieczorem. To było super popołudnie, spędzone tylko we dwie. Taki czas byl mi potrzebny. Artykuły że zdjęcia będą zdobić pokój mojej 8 letniej chrześnicy:)

Mój przytulak


My w odwiedzinach u małej Dominisia nie mogę się nadziwić jaki nasz Wojtuś już duży. Dominisia ma niespełna 6 miesięcy
Kiedy Wojtuś budzi Frania
Sąsiad sprawił przyjemność moim dzieciom zatrzymując się pod naszą bramą:)





Kocham te jego minki:)


DZIECIŃSTWO ♥️

Pewnego popołudnia bardzo padał deszcz. Po zjedzeniu obiadu na tarasie chłopcy poszli pobiegać na bosaka w tej ulewie a ja po chwili dołączyłam do nich, dużo śmiechu było przy tym. Później poszliśmy się przebrać i wyszliśmy tym razem w gumowcach pobiegać po kałużach. Woda, moje chłopaki ją kochają:)



Chwila nad stawem do którego mam ogromny sentyment:)
Ostatni dzień lipca wybraliśmy się rodzinnie po raz pierwszy na cały dzień na rybki. Było cudownie, chłopcy zachwyceni rybkami, bardzo ładnie się bawili. Ja mogłam poczytać sobie książkę.



Wojtuś nauczył się pokazywać kciukiem, że jest super:) słodziak nasz kochany
Oboje z mężem byliśmy zachwyceni i nie ukrywam, że troszkę zdziwieni tak pozytywna postawa naszych synków:)





Lipiec dobiegł końca... Miesiąc ten dłużył mi się niesamowicie, tyle się w nim działo..a może dzięki temu, że postanowiłam tutaj zostawiać nasze wspomnienia, co mnie zmobilowalo do robienia zdjęć a tym samym do większej uwaznosci co działo się u nas na codzien. 
Jestem wdzięczna za ten miesiąc. 
Niech sierpień będzie równie dobry:)
Do zobaczenia:)





2 komentarze: