poniedziałek, 30 sierpnia 2021

Sierpniowa codzienność-część druga

I powoli kończymy wakacje, niesamowicie jak ten czas pędzi...

W drugiej połowie sierpnia wyruszyliśmy w podróż trwająca ponad 5 godzin jazdy autem. Chłopcy byli bardzo dzielni i dobrze znieśli tak długa jazdę. To był nasz pierwszy rodzinny urlop 😊



Pojechaliśmy do siostry mojego męża, niedaleko Lublina

Chłopcy u cioci mieli do dyspozycji dużo wody ku ich radości:)

 
Był też Kotek Maciuś, Wojtuś go pokochał:)

Odwiedziliśmy też skansen w Lublinie. Dla chłopców oprócz zwierzątek jakie tam zamieszkują to żadnych atrakcji nie było, dlatego szybko zaczęli się nudzić ale dla mnie było pięknie:) te domki, dworki...bajka...
Musiałam zrobić sobie zdjęcie przy tym dworku, na pierwszy rzut oka przypominał mi bardzo Dworek z mojego ukochanego serialu "Ranczo":)














Po powrocie do cioci chłopaki się nie nudzili, ciocia zapewniła im mnóstwo atrakcji i u niej wiadomo było wszystko można;)

Druga wycieczka już typowo pod naszych synków. Park rozrywki Magiczne ogrody  bawiliśmy się tam cała rodziną. Nasz Franiu wszędzie chciał wchodzić po kilka razy. Atrakcje dopasowane dla dzieci w każdym wieku. Spędziliśmy tam cudowne, rodzinne chwile
Przed wejściem pół godzinki siedzieliśmy w aucie tak mocno padał deszcz jednak później wyszło piękne słońce, pogoda była wspaniała.
Na tratwie z tatusiem, ponoć do końca tak łatwo nie było tym płynąć. Ja z moim lękiem przed wodą nie odważyłam się na nią wsiąść więc z Wojtusiem zostaliśmy na brzegu;)



Na karuzeli gdzie tata musiała kręcić dużym kołem by karuzela mogła się kręcić


Pierwszy raz zjeżdżałam na tak wysokiej zjeżdżalni. 


Mama, mama ajo, ajo..;) Franiu chciał żebym wszędzie zrobiła mu zdjęcia:)



Z tego magicznego drzewa wydobywały się tajemnicze odgłosy 

No i kawałek plaży z wodą. Moim chłopakom do szczęścia naprawdę niewiele brakuje:) rozebrali się do majteczek i tak dość chwilę szaleli:)

Wojtuś cały tarzał się w piasku po czym zanurzał się w wodzie


Wracając do domku cioci zahaczyliśmy jeszcze o Kazimierz Dolny. Poszliśmy na krótki spacer po rynku i na pyszne lody włoskie:)
Chłopaki jak tylko weszli do auta to nam padli...po 20 minutach musieliśmy ich obudzić bo zawitaliśmy do Kazimierza

Nad Wisłą

Po powrocie do domku Franiu zaczął poraz kolejny przygodę z rowerem, tym razem całkiem dobrze mu to idzie.
Wkoncu udało nam się wyprać dywan od chłopców z pokoju. Zwlekaliśmy z tym a później pogoda nam to uniemożliwiala. 
Pod koniec sierpnia chodziliśmy do naszego parku zbierać czarny bez na sok. Udało mi się zrobić kilkanaście buteleczek i słoiczków tego wartościowego specyfiku. 


Z borówek amerykańskich zrobiłam pyszne pierogi 

Wyjątkowo do pierożków Franiu założył śliniak:)
Sierpień nie rozpieszczał nas pogodą, chłopcy patrzący na burze za oknem
Coś na słodko, murzynek z polewą czekoladową

Sierpniowe umilacze
Sobotnie śniadania

Eksperyment kompot z winogrona i brzoskwiń wyszedł bardzo dobry. Powstało kilkadziesiąt słoików:) Zdecydowanie będziemy mieli co pić w okresie jesienno zimowym;)
Półki w piwnicy coraz bardziej zapełnione, a mnie to niesamowicie cieszy i uspokaja:)

W deszczowe dni wykazujemy się twórczo 


Za nami powoli sierpień, sporo się w nim wydarzyło. Uważam, że nasze tegoroczne wakacje były bardzo udane.
Lada chwila zawita wrzesień a jesień zdecydowanie już czuć w powietrzu, od kilku dni ubieramy cieplejsze piżamki, wyciągnęłam cieplejsze kołderki i śpimy przy zamkniętym oknie... coraz częściej zapalam świeczki.

Nasz starszak w środę 1 września idzie do przedszkola, przed nami wielka przygoda:)
Ja zostaje z Wojtusiem w domku, idę na roczny wychowawczy i bardzo mnie to cieszy:)
 
Zatem żegnajcie wakacje:)

Do zobaczenia we wrześniu:)

 Aaaaa...zapomniałabym o najmilszej niespodziance jaką zrobiła nam pewna przesympatyczna Małgosia:) Bowiem wysłała moim chłopcom kartkę od św. Mikołaja z prawdziwej Laponii:) Dużo pięknych emocji mi towarzyszyło kiedy Małgosia napisała mi wiadomość pewnego dnia...czułam ogromną wdzięczność za jej bezinteresowność.