niedziela, 19 sierpnia 2018

Niedziela i nasz urlop

Tegoroczny nasz urlop był nietypowy... 
Pierwszy nasz taki wspólny, zresztą pierwszy nasz taki wogole.
Staw, ryby, wędkarstwo, przyczepa kempingowa, brak bieżącej wody, brak łazienki, kuchni...Za to piękne widoki, niebo nad nami a dookoła trochę pola, las, woda. 
No i wkoncu my! Kilka dni można powiedzieć nic nie robienia.. czytaliśmy książki, gazety. Ja opalałam się, mój mąż uciekał od słońca ale i tak nic to nie dało:) Rozmowom nie było końca, uśmialiśmy się bo kilka wpadek też się znalazło;)  Spędziliśmy tak miło czas, że w przyszym roku nie wykluczone, że powtórzony kempingowe wakacje:) 
Moja połówka w tym czasie złowiła kilka pięknych okazów, spełnił nawet swoje rybackie marzenie - złowił jesiotra, nie ukrywam że bałam się tej ryby:) 
Oczywiście dzielnie podbierałam a rybki były wypuszczane.
Tak przyczepa służyła nam przez kilka dni za sypialnie
Nasze obozowisko:) 
 Pełen luz i beztroska

A te widoki...natura potrafi sama się obronić. Było pięknie, cicho - jakby ktoś wyłączył głos, dosłownie:)



Zdjęcia niestety słabej jakości. Ostatnimi czasy staram się na bieżąco wywoływać zdjęcia a te które mam na telefonie lub komputerze usuwam. I w ten oto sposób zdjęcia namacalne mam ale zato Wam nie mam co pokazać;)

Choć wiem, że nie każdy chciałby tak spędzić swój urlop to my jak najbardziej jesteśmy za! Planujemy jeszcze do końca wakacji pojechać choćby na weekend, na jedną noc pod "gołym niebiem"

Dzisiejsze niedziele również spędzamy nad stawem, w tym samym miejscu co bylismy na naszych wakacjach. Zdecydowanie będę miała sentyment do tego miejsca :) Ładujemy baterie na nadchodzący tydzień. Sporo planów i prac przydomowych. Dlatego tez dziś odpoczywamy:)


Lubię tu przyjeżdżać, poraz kolejny jakby ktoś wyłączył głos - cisza...
I tą ciszą się z wami żegnam:)

Patrycja


piątek, 17 sierpnia 2018

Kuchenne drobiazgi i dużo przetworów:)

Witajcie! 
Jestem! A to za sprawą Justyny która zmobilizowała mnie do napisania kilku słów:) Dziękuję kochana:*
Ostatnio rzadko tutaj bywam a w mojej kuchni wciąż przybywa nowych rzeczy. Myślimy i myślimy nad zagospodarowaniem ściany w części jadalnianej. Oprócz półeczek marzy mi się ogromna tablica na której zawisną prace plastyczne, dyplomiki, laurki naszych dzieci na które wciąż z utęsknieniem czekamy. Jak i kartki świąteczne czy wakacyjne, liściki i inne drobiazgi. Taka nasza ściana kreatywności, pamiątkowa,rodzinna. Tak więc cały czas rozmyślam plan jak owa tablica ma wyglądać:)

Jakiś czas temu oglądałam najnowsza ekranizację Ani z zielonego wzgórza "Ania nie Anna" byłam ciekawa czy mi się spodoba bo oryginalną wersje uwielbiam:) I jak najbardziej tak! Cytat na tablicy podchodzi właśnie z tego serialu, chwycił mnie za serce...Jakże prawdziwy... postanowiłam go sobie zapisać w widocznym miejscu:) 
Drobiazgi tworzą całość.
Kolejne kurki na jajeczka do kolekcji:)
Uroczy minutnik zakupiony za grosze na giełdzie
W tym roku lato dało nam mnóstwo warzyw i owoców.
Tak więc słoików powstaje dużo..ogórki pod różna postacią, kompoty, dżemy, powidła, sałatki, brzoskwinie w syropie, soki..
Cześć słoików widocznych na zdjęciu dostałam w prezencie od Justyny:) 
Są teże słoiki zrobione przez mamę mojego męża i przyjaciółkę. 
Nasz bareczek służy również za mała spiżarke. To tutaj trzymam przetwory bo nie zawsze chce mi się schodzić do piwnicy. A tutaj mam wszystko na widoku no i częściej korzystam z tych dobroci:)  
Jak dla mnie takie słoiczki sprawiają że kuchnia jest przytulniejsza, robi się bardziej domowo:)


Ten śliczny dzbanuszek zakupiłam również na giełdzie. Ostatnio dość często tam bywamy i przywozimy takie oto drobiazgi:) 
Mam w planach napisać kolejny post czy mi się uda...? Mam ogromną nadzieję, że tak:)

Pozdrawiam

Patrycja