niedziela, 31 lipca 2016

Wakacje...Wakacje...:)




No i nadszedł długo wyczekiwany przez nas moment..URLOP!:) Już dziś w nocy pakujemy bagaże i wyjeżdżamy na Wakacje. 


Zatem do usłyszenia niebawem!


-Patrycja-

niedziela, 17 lipca 2016

Już za dwa tygodnie długo wyczekiwany przez nas urlop:)
Chcieliśmy wyjechać na Mazury spontanicznie, jednak mój wspaniały małżonek znalazł niesamowite miejsce tuż obok Mikołajek. W tamtym roku nie było nam dane wyjechać więc teraz chcemy odpocząć za te dwa lata:) Bliżej wyjazdu chce sporządzić mapę co możemy zwiedzić, okolice i jeziora które chcielibyśmy zobaczyć. Zdecydowanie na liście znajdzie się wschód słońca nad jeziorem, marzy mi się wschód słońca nad morzem ale nigdy nie daliśmy rady wstać tak wcześniej... Od czegoś trzeba zacząć dziś jezioro, jutro morze:)
 
Zdjęcia zostały zrobione kilka dni temu jeszcze zanim deszcz do nas przyszedł i niestety nie chce odejść..

Za mną robienie przetworów, z malin powstały soki do deserów, lodów ...

Z wiśni wyszło kilkanaście butelek soku z czego kilka już skonsumowaliśmy:)


Zapach róż przyniosłam do domu, cudowne...

Nasz ogród, gdzie króluje mama mojego męża, my tylko pomagamy w pracach:)

Paprykowe pomidorki, uwielbiam. Za niedługo będzie je można zjeść

Pomidorki koktajlowe które hodujemy na balkonie






 
W zeszłą sobotę byliśmy u naszych przyjaciół na grillu, pogoda dopisała, biegaliśmy z latawcem, puszczaliśmy bańki mydlane przy czym dużo się uśmialiśmy :)
:)

Pięknego tygodnia kochani!
Patrycja

poniedziałek, 4 lipca 2016

Totalny misz masz...

Ostatnie miesiące niewątpliwe są dla nas bardzo nerwowe..zaczęły się wakacje - czas odpoczynku, wspólnego biesiadowania, wschodów i zachodów słońca. Miesiąc czerwiec zleciał nim się obejrzałam, resztę lata chce poczuć! Chcę się zatrzymać i delektować się wszystkim urokami tej pory roku!
Pierwsze dwa tygodnie sierpnia mamy urlop, planujemy pojechać w ciemno, bez rezerwacji na Mazury (choć wiemy, że w tym roku Polska będzie oblężona przez turystów) ale jesteśmy dobrej myśli!:)
Po urlopie czeka  nas coś ważnego do zrobienia, nad czym zastanawialiśmy się od dawna! W końcu ostatecznie podjęliśmy decyzje, która bez wątpienia ułatwi nas życie i sprawi, że będziemy w pełni szczęśliwi! Ale o tym kiedy indziej.

Dzisiejszy post będzie totalnym mydłem i powidłem, czyli o wszystkim i o niczym...
 
Będzie trochę o książkowych nowościach, naszych psiakach, nowych nabytkach... Po prostu o naszej zwykłej codzienności... 

Poniżej zdjęcia pięknego jeziora, pewnej czerwcowej soboty, po pracy wybraliśmy się z moją połówką na ryby, on łowił ja się relaksowałam na łonie natury! Chwila tylko dla nas, widoki dookoła piękne, nie mogłam się oprzeć cyknięciu kilku fotek:)
  
Woda i niebo - kocham na nie patrzeć i je fotografować. 
Otaczały nas pola...było sielsko:)

 
Koniecznie w takich klimatach gazety "Siedlisko" i "Weranda Country":)
 Ostatnio na chwilę potrafię przystanąć i wgapiać się w nasze psy. Majeczka rośnie jak na drożdżach. Dziubka coraz bardziej akceptuje nowego lokatora. W domu jest głośno i wesoło:)
 
 
Już jakiś czas temu do mojej biblioteczki trafiła książka S.Herrmann Loomis "W mojej francuskiej kuchni" Książka niesamowicie ciepła, autorka opowiada między innymi jak Francuzi celebrują każdy posiłek, jak znajdują czas na tak różne i pyszne dania, które wydawałoby się zajmują mnóstwo czasu.


Kilka lat temu w nasze ręce wpadł "Przewodnik po Polsce", napewno nam się przyda na urlopie:)
Małą, podręczną książeczkę "Nie zapomnij o szczęściu" dostałam na pamiątkę od przesympatycznej pani, z mojej byłej pracy. Książeczka zawiera piękne i mądre sentencje na każdy dzień.
Po albumie scrabookingowym dla mojej chrześnicy przyszła kolej na zrobienie dla siebie skromnego albumiku ślubnego i to po 6 latach:) Ponieważ mieliśmy dwa ślubu - cywilny i kościelny w odstępach kilku miesięcy w albumie znalazły się zdjęcia z obu tych ważnych wydarzeń w naszym życiu. Zostało jeszcze kilka wolnych kartek, które kiedyś chciałabym zapełnić zdjęciami z naszej 20-rocznicy:):)



Teraz będzie troszkę o nowościach jakie udało nam się zdobyć na starociach..
Pierwsze z nich to drewniane podkładki pod kubek z motywem starych aut, ich nazwą oraz datą powstania.


Mały czerwony zegarek, bo to o nim mowa, został zakupiony w Jysku.
 
 
 Kolejny nabytek to cukiernice, pierwszej z nich nie mogłam się oprzeć gdyż przypominała mi po prostu dzieciństwo:)
Druga jest w kształcie gruszki, można użyć ją jako cukiernice lub pojemnik na słodkości.
Najlepsze zostawiłam na koniec:) 
Zamłynkowałam się ostatnio:)
Ale nie mogłam ich nie kupić, komplet prześlicznych, drewnianych młynków i porcelanowo-drewniany z motywem niebieskich kwiatów.
Kupiłam za grosze a cieszą oko i są funkcjonalne:)


Ostatnie tygodnie upłynęły nam między innymi na kibicowaniu, salon stał się na jakiś czas strefą kibica, wszędzie porozwieszane flagi, szaliki, czapki wszystko oczywiście po to by jak najlepiej kibicować:)
Chyba pierwszy raz w życiu byłam tak dumna jakby nie patrzeć z obcych nam ludzi, chodzi mi o naszą reprezentacje Polski. Jak dla nas chłopaki są mistrzami!:)
Powoli też zaczynamy przetwory, ponad trzydzieści słoików kompotu z czereśni w piwnicy, dziś porobię soki z malin, kilka słoików kompotu z agrestu.

Lubię takie wiejskie życie!
Tylko muszę się jeszcze nauczyć czasem bardziej zwolnić...
Jak pisałam na początku totalny misz masz z tego dzisiejszego postu, temu kto dotarł do końca przesyłam uściski i do usłyszenia...
Idę pobuszować do Was:)
Patrycja