niedziela, 17 maja 2015

Biel w towarzystwie koloru nieba:)

Sobota upłynęła nam pod znakiem prac na ogrodzie, dzień słoneczny, aktywny i cudowny:) Fajnie jest wieczorem zmęczonym kłaść się do łóżka i mieć świadomość, że wykonało się dziś kawał dobrej roboty:) Niedziela za to będzie leniwa, mąż zapalony wędkarz już od samego rana siedzi i łowi, a ja delektuję się smakiem kawy. leżąc jeszcze w piżamie i pisząc do Was.

Fotografia odkąd pamiętam zawsze była mi bliska. Bardzo często zabieram ze sobą aparat wszędzie gdzie tylko idę. Wszelakie imprezy rodzinne są fotografowane głównie przeze mnie. Po prostu to kocham!  Blog pozwala mi się wykazać w tej dziedzinie a przy okazji "udoskonalać".
Wczoraj przyniosłam do domu cudnie pachnący bez i konwalię, z naszego ogrodu i się zaczęło...

Każdy nawet najdrobniejszy płatek wart jest sfotografowania:)
Przepiękną, delikatną bawarską porcelanę dostałam od mojej czarodziejki, która wychwyciła ją specjalnie dla mnie prawie za darmo, dziękuję raz jeszcze, jest piękna:*
Sami popatrzcie..

Jak narazie biało -błękitny komplet znalazł swoje miejsce w salonie na komodzie, dodając mu sielskiego a zarazem eleganckiego wyglądu:)


Wazon widoczny poniżej to zdobycz przyniesiona z ostatnich zakupów w Tesco, koszt 9,90:)
Zauroczyłam się nim, więc musiałam zabrać ze sobą.
Figurka pana celującego z broni, jest nagrodą z czasów młodości mojego męża:) Kiedyś jako nastolatek brał on udział w zawodach strzeleckich, mamy mnóstwo pamiątkowych dyplomów, czy figurek, pucharów. Kiedyś wprowadzając się do naszego domu, zrobiłam karton i wszystkie te rzeczy schowałam na pamiątkę. Mój mąż czasami wspominał, że chciałby kiedyś mieć swoje małe osiągnięcia na widoku, był z nich poprostu dumy. Tak więc kochana żonka po kilku latach zrobiła mu niespodziankę i większość najważniejszych dyplomów zawisła w jednym z pokoi. A i kilka figurek znalazło swoje miejsce a to w sypialni, na biurku czy właśnie w salonie. Radość męża - bezcenna:) 

 
Uwielbiam marzyć, zamykać oczy i śnić na jawie, dlatego patrząc na moje skarby zamykam oczy i widzę jak rodzinnie jemy śniadanie na tarasie w ich towarzystwie, z pięknego dzbanuszka nalewam gorącej herbaty i delektujemy się maślanymi bułeczkami z cytrynowym masłem.
Jest spokojnie, czas płynie wolno, jesteśmy w doskonałych nastrojach, celebrujemy każdą minute.
Powiem Wam moi drodzy, cieszę się, że mam swoje małe, przyziemne marzenia, które jestem w stanie zrealizować. Chce mieć takie momenty w życiu! Nie muszę mieć willi z basenem, super nowiutkiego auta, wystarczą mi bliscy w okół i stara porcelana;)

Mlecznik tymczasowo służy jako wazonik na konwalię.

 
Teraz gdy tylko siedzę w salonie patrzę na nasze cudeńka:)





A na koniec poniżej zdjęcie małego gościa, który wraz z bzem zagościł w naszym domu:)
Żegnamy się już z Wami, do usłyszenia niebawem:)

Patrycja

czwartek, 14 maja 2015

W kuchni i na słodko:)

Dzisiejszy dzień w pracy był męczący, mnóstwo obowiązków, mało czasu na ich wykonanie, ciągła bieganina...ale na szczęście jutro już piątek i weekend:) Przez większość dnia marzyłam o kawce i położeniu się do łóżka. Wszystkie obowiązki odłożyłam na bok, pora na reset:) Właśnie się relaksuje więc jeszcze z większą chęcią zaglądam dziś do Was i na Wasze blogi.
Tak jak wczoraj obiecałam będą małe nowości, które pojawiły się w kuchni. Są to cztery pojemniczki np. na herbatę, kawę, cukier czy inne produkty, które udało mi się kupić już jakiś czas temu. Jeden kosztował całe 2,50 grzechem było by przepuścić taką okazje, więc chwyciłam tyle ile było i mam:) 
Tym bardziej, że idealnie pasują do uwielbianej przeze mnie ceramiki Bolesławskiej:)
Gąski kupione na zeszłorocznym osiedlowym festynie również idealnie komponują się z moimi nowymi zdobyczami:)
 Pojemniki służą także jako wazon na pietruszkę czy koperek:)
 

W zeszłym roku zrobiłam po raz pierwszy miód z płatków mniszka lekarskiego, był tak pyszny, że większości rozdałam po rodzinie, sąsiadach, resztę zjedliśmy. W tym roku oczywiście postanowiliśmy znowu nazbierać żółte płatki i dwie porcje już zrobiliśmy. Dla chętnych przepis znajdziecie tutaj.
Kilka słoiczków już rozdane:)




Na koniec mała migawka naszego kuchennego okna:)


Żegnam się już z filiżanką kawy i uciekam pobuszować po Waszych domach :)
Do usłyszenia...

środa, 13 maja 2015

A w Maju...

...dużo się dzieje. Za namową pewnej zdolnej osóbki znowu wzięłam się za siebie i zawitałam tutaj do Was:) Dziękuję kochana;)

Nie bywam często na blogu za sprawą pięknej pogody, która ostatnio nas rozpieszcza:) Prawie codziennie po pracy siedzę na dworze sieje, plewie, zamiatam podwórko, dziś zabezpieczałam meble ogrodowe drewnochronem.
Często siedzimy i grilujemy rodzinnie na świeżym powietrzu. Przyznam Wam się szczerze, że nie tylko Be Happy zaniedbałam ale także nasz dom. Wczoraj w końcu po dłuższej przerwie ogarnęłam nasze skromne progi, a teraz przyszła kolej na Was.
Dziś kilka migawek z naszej codzienności, w której nie za wiele nowego się pojawia. Ostrzegam będzie tego sporo:)
Piękna azalia
 
Nasz mały łobuziak:)
W końcu udało mi się ją ładnie uchwycić..i kury się załapały;)
Ostatnio napawamy się rewelacyjnym smakiem kompociku z rabarbaru i dodatku pomarańczy, mojego autorstwa;)
 Na naszym balkonie również zaczęłam sadzić kwiaty, poniżej między innymi dwa krzaczki pomidorków koktajlowych, które dostałam od teściowej, na ogródku jest ich więcej.
Hortensje - uwielbiam ich widok:)
mała zmiana w okół kominka, w końcu te starocie znalazły swoje miejsce.
Pantofelek rewelacyjnie ozdabiają suszone kwiaty i kilka konwalii.
Przed drzwiami balkonowymi znalazł się bukiet bzu i drobiazgi pasujące do dywanika (troszkę go widać na zdjęciu) kosztował całe12 zł w ciucholandzie. Jest biały w granatowe paski, w stylu marynistycznym.
 I to by było chyba na tyle.
A już jutro wracam do Was z nowościami kuchennymi, małe drobiazgi które udało mi się wyhaczyć prawie darmo:) Zatem do jutra moi mili a ja tym czasem uciekam zobaczyć co tam u Was słychać a potem...
:)