niedziela, 22 marca 2015

Drobne zmiany

Zmiany w tytule postu dotyczą naszego salonu w którym zdecydowanie spędzamy najwięcej czasu. Remont dobiegł końca., zajął nam kilka dni, na przemian z innymi codziennymi obowiązkami malowaliśmy, sprzątaliśmy itd. Odświeżyliśmy ściany na śnieżnobiały kolor i wprowadziliśmy kilka drobnych zmian teraz jest bardziej przytulniej i cieplej :)
Wcześniej dwie ściany z dodatkiem brązu były jednak za ciemne (salon przed metamorfozą można zobaczyć klikając na zakładkę "salon") Mamy dwa duże okna które wcześniej miały długie zasłony teraz pozostawiłam tylko u góry delikatne firaneczki i jest zdecydowanie jaśniej, okna są odsłonięte i wrzucają do wnętrza mnóstwo naturalnego światła. Kilka ramek także znalazły się w innym miejscu, od razu lepiej. 
Jakiś czas temu pisałam Wam o nowym nabytku, szafce narożnej pod telewizor i  inne dodatkowe akcesoria mojego męża takie jak wieża czy projektor. Komódka jest drewniana i bardzo zbliżona odcieniem do naszych mebli. Przypominam, że stół oraz większa komoda pochodzą z różnych miejsc ale udało się nam je dopasować jakby pochodziły z pod tej samej ręki:)
Kolejne koszyczki na które ostatnio "zachorowałam" dołączyły do naszej rodziny:) Bardzo fajne, ładne no i mogę tam schować różne skarby które nie koniecznie chcę żeby leżały na wierzchu. Identyczny komplet ma swoje miejsce w łazience.

Jeszcze kilka drobnych poprawek przed nami, powieszenie innych ramek, przymocowanie listewek nad kominkiem, marzy nam się też duże lustro nad komoda..Więc powolutku będziemy dopieszczać nasz azyl. 
Przez kilka wolnych wieczorów zaczytałam się w poradniku dotyczącym mody "Francuski szyk". Lubię tak czasami zrobić sobie odskocznie od codzienności i książek które czytam częściej. Poznanie sekretów Francuzek co do ich urody i elegancji, czemu nie?:) 
Miłej niedzieli dla wszystkich. Mamy wiosnę, od razu milej na serduchu!:)
Ja uciekam leniuchować, tydzień dał nam w kość więc zdecydowanie należy się odpoczynek.
Patrycja

środa, 11 marca 2015

Świąteczne przygotowania czas zacząć - Wielkanoc i szkło...

Już za  niespełna miesiąc czeka nas radosny, świąteczny czas - Wielkanoc, moi mili..
Pogoda ostatnio płata nam figle, wczoraj termometry wskazywały 16  stopni, był cudowny, słoneczny dzień, aż nie dało się usiedzieć w domu. Dziś od samiutkiego rana siąpi deszczem...ale to mi w ogóle nie przeszkadza do zabrania się za dekoracje Wielkanocne.  
Z reguły we wnętrzach na Wielkanoc przeważają pastele, piękna, świeża zieleń roślin, kurczaczki, baranki czy zajączki. I w tym roku ja postawiłam na pastele. Moim przewodnim kolorem jest błękit połączony ze szkłem w którym się po prostu zakochałam:) Szkło uszlachetnia, dodaje jeszcze więcej uroku i delikatności. Tak więc póki wizja mi się nie zmieni, błękit, biel, zieleń  i szkło będą królowały w tym roku na święta w naszym domu.
Te dwa przesłodkie, ceramiczne zajączki kupiłam w Kik-u, za niecałe 5 zł za sztukę. W tym sklepie czasami można naprawdę znaleźć coś ładnego i niedrogiego.
.
Przepiórcze jajeczka to zakup w pepco za również niecałe 5 zł. Kupiłam je w kolorze białym i błękitnym. Myślę, że będę musiała kolejne partie dokupić, tak mi się spodobały:)
Muszę już uciekać do swoich obowiązków, ale na koniec nie mogłam się powstrzymać i muszę podzielić się z wami naszym niesamowitym wschodem słońca:) Codziennie, no prawie codziennie takie piękne słoneczko grzeje nam z samego rana na buzie, budząc nas przy tym do kolejnego dnia:)
Na weekend planujemy przemalować salon na biało:) efekty mam nadzieję już w następnym poście. 
Żegnam się z Wami i do usłyszenia:)
Patrycja

wtorek, 3 marca 2015

Ostatni miesiąc...

...minął niesamowicie szybko...
 Rzadko bywałam w świecie wirtualnym, za to dużo czasu spędzałam w sypialnianym łóżku, co było spowodowane oczywiście chorobą. W dniu moich urodzin tak mnie wzięło, że wylądowałam na kilka dni na L4, wszystkie dotychczasowe plany legły w gruzach, pełno leków, ciepła kołderka, litry herbaty z miodem i cytryną - o tacy goście mi towarzyszyli. A za tym wszystkim idzie brak ochoty na wszelakie inne rzeczy oprócz leżenia plackiem i najchętniej spania. Sama ostatnimi czasy nie poznaje swojego organizmu...Cały czas jestem zmęczona, nie mam chęci na nic - dosłownie. W ruch poszedł tran, słyszałam że ma bardzo wiele dobrych właściwości, najważniejsze to, to że wzmacnia odporność na czym teraz bardzo mi zależy.

Na urodzinki oprócz pięknych kwiatów, laurki od najmłodszej i najśliczniejszej dziewczynki jaką znam, dostałam samochód od mojego ślubnego:):)
Brzmi niesamowicie i jest! Udało mu się kupić autko za tanie pieniądze i prezent jak znalazł. Także od kilku dni stałam się posiadaczką malutkiego, srebrnego cacka.




Kilka nowych rzeczy znalazło się także u nas w domku między innymi ramka z jak najbardziej trafionym dla mnie przesłaniem.

W salonie znalazł się nowy obrusik i koszyczek na drobne rzeczy walające się po stole takie jak piloty, telefony itp. Chciałabym aby drewniany stół jaki mamy wytrzymał i służył nam długie lata, dlatego staram się mieć w zanadrzu kilka obrusików, bieżników a ostatnio nawet trafił mi się własnoręcznie robiony, specjalnie dla mnie piękny, biały bieżnik od 90-letniej babci mojego męża - babcia spisała się na medal.
Ogarnęła mnie mania na wszelakiego rodzaju koszyczki, pudełeczka. Jakoś tak mi się wydaje że tak jest przejrzyściej a napewno czyściej.

Udało mi się w końcu zamówić foto-książkę z naszymi zdjęciami z wakacji. Jest to rewelacyjna perspektywa zastępująca tradycyjne albumy ze zdjęciami. Teraz planuję kolejne pamiątkowe księgi wywołać.



Czekam teraz na dostawę kilku wiklinowych pudełeczek. Jak dostanę to pokażę. Teraz idę troszkę zajrzeć do Was...

Tak mi głupio, że zaniedbałam coś co mi sprawia radość - czyli blog i kontakt z Wami moi drodzy.

Ściskam i mam nadzieję że do niedługiego zobaczenia:)

Patrycja