poniedziałek, 24 listopada 2014

Czas...

Dlaczego wciąż staramy się biec za czymś co nie jest w życiu najważniejsze tracąc przy tym wartości które sprawiają, że istniejemy...
Coraz częściej łapię się na tym, że życie ucieka mi przez palce, że nie celebrujemy wyjątkowych chwil jak na przykład urodziny ukochanego bo trzeba iść do pracy. 
Powiem Wam szczerzę, że ostatnimi czasy jeszcze bardziej duchowo się zestarzałam:) Pomimo mojego wieku czerpię radość nie z imprez, wszelakich rozrywek, zakupów w centrach handlowych ale ze zwykłego ciepła rodzinnego. 
Przytoczę Wam przykład z wczorajszego dnia, miałam do pracy na późne popołudnie. Dzień już od rana zaczął mi się wspaniale wraz z mężem wybraliśmy się do kościoła, (był odpust) przy okazji zrobiliśmy sobie mały, orzeźwiający spacer. W domu zastaliśmy ogień tańczący w kominku, cieplutko, my, rozmowy na różne tematy, gorąca herbatka, w między czasie szykowałam nawet kalendarz adwentowy. Było tak ciepło, przyjemnie, spokojnie, cisza, czułam niesamowitą radość uwierzcie, aż z domu nie chciało się wychodzić.
Z żalem jednak musiałam wyjść podjeżdżam więc do pracy a tam nie ma gdzie zaparkować auta, galeria pełna ludzi, gwar, hałas, tłumy rodzin z dziećmi. Aż smutno mi się zrobiło, bo ostatnio dosyć często mam wrażenie, że jedyną ludzką formą spędzania czasu z bliskim jest wypad do galerii handlowej...Nie na potrzebne zakupy, tylko żeby pochodzić po sklepach, pospacerować między alejkami...

Moja forma spędzania czasu z bliskimi jest jak najdalej od centrów handlowych, wszelakich sklepów, sklepików...

Ostatnio postanowiłam, że zwolnię. Oddam się swoim małym przyjemnościom, żeby nie zwariować. W tym tępię co teraz żyje - niewiele mi brakuje;) Jestem coraz bardziej nerwowa a tu przecież nie o to chodzi. 


Za równy miesiąc Wigilia, święta Bożego Narodzenia pragnę się do nich dobrze przygotować pod względem organizacyjnym jak i mentalnym. 
Te święta będą należały do mnie;) spełnia się kolejne z moich marzeń. W tym roku po raz pierwszy organizujemy kolacje wigilijną u nas w domu, po raz pierwszy ja ją organizuję. Założyłam sobie zeszyt i wypisuje wszystkie moje pomysły, żeby mi nie umknęły...Planuje potrawy, wypieki jakie zrobię.
  Mam przy tej okazji do Was pytanie, co podajecie na stół Wigilijny?  Czy podajecie coś innego niż we wszystkich domach? Koleżanka mi powiedziała, że jej teściowa podaje kapuśniak, bardzo się zdziwiłam bo po raz pierwszy słyszałam coś takiego, barszcz czy grzybowa tak ale kapuśniak?:)
 Szukam dania innego, wyjątkowego, które po raz pierwszy pojawi się u nas na stole wigilijnym. Chciałabym wnieść coś od siebie, na kolacji zagoszczą potrawy wyniesione zarówno z mojego domu jak np. kutia jak i od mojego męża takie jak śledzie w śmietanie, z ziemniakami w mundurkach - pychota:) (jakie było moje zdziwienie jak po raz pierwszy będąc na wigilii u moich teściów zobaczyłam takie danie, jednak od pierwszych kęsów je pokochałam)
Jeżeli macie jakieś ciekawe dania, przepisy, wypieki podzielcie się proszę nimi, będę wdzięczna;) 
Już nie mogę doczekać się świąt, mam tylko ogromną nadzieję, że śnieg w grudniu spadnie i w pełni poczujemy magiczny czas, czego sobie i Wam życzę:)




16 komentarzy:

  1. kochana to TY jednak żyjesz hihi
    fajnie być gospodynią na święta ja w tym roku zostaję w domu rodzinnym i też b.się cieszę :-)
    u nas zawsze jest zupa rybna- wielu ludzi to nadal dziwi lub jej po prostu nie lubią ja uwielbiam z grzankami, brukselka,fasola jaś z koperkiem no i kompot z suszonych owoców reszta standardowo
    pzdr:-))

    OdpowiedzUsuń
  2. Hihi żyję, żyję i zaczynam coraz bardziej tęsknić za blogowym światem:)
    Zupa rybna? Tez pierwszy raz słyszę, coraz bardziej dochodzę do wniosku, że byłam chyba bardzo ograniczona co do kolacji wigilijnej:) U nas co roku tradycyjnie były te same potrawy, ale rewelacyjnie, że coraz bardziej zaskakują mnie ludzie, ich inne niż moje świąteczne menu:)
    Brukselka to jest fajny pomysł, jakaś pyszna sałatka a w roli głównej ona... Będę musiała to przemyśleć:)
    A kompot z suszu, uwielbiam ale właśnie w święta, ten zapach roznoszący się po całym domu już czuję:):)
    Karolka dziękuję za podsunięcie pomysłu:)
    Ściskam i postaram się pojawiać częściej:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Doskonale Cie rozumiem i zgadzam się z tym o czym piszesz...nie zawsze nam to jednak wychodzi. Mam wrazenie ze chodz nie chcemy tego, poniekąd jesteśmy skażeni tym "pędem na przód" i nie umiemy inaczej. Czy można się tego nauczyc na nowo? ja na pewno bede próbowała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana to jest nas dwie:) Masz racje czasy zmuszają nas poniekąd do takiego trybu życia jednak sukcesem jest próbować to zmienić. Mam nadzieję, że ten czas przed świąteczny pomoże nam w tych małych zmianach:)
      Pozdrawiam cieplutko

      Usuń
  4. Dzięki za tego posta, dałaś mi nadzieję że jest nas więcej chcących wyhamować. Podrzucę Ci na pocztę kilka pomysłów wigilijnych. U nas przez kilka lat jedną z potraw był biały twarożek i pomidory, jedna z moich córek tylko to jadła. Ja tak naprawdę swoją wieczerzę wigilijną mogłam zrobić 9 lat po ślubie, ale przeżywałam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak już od jakiegoś dłuższego czasu pragnę wyhamować, przystanąć i celebrować każdą wolną chwilę.
      Czekam w takim razie na meila, a twarożek mmm...pysznie i świeżo z chęcią bym teraz go zjadła. Rozważę ten pomysł już zapisuję w moim zeszycie:)
      Powiem Ci, że my prawie od 5 lat jesteśmy małżeństwem i dopiero teraz spotkał mnie ten zaszczyt zrobienia kolacji wigilijnej. Co też bardzo przeżywam:):)
      Kochana ściskam :)

      Usuń
  5. a u nas jest tradycyjny barszczyk z uszkami i jest tez kwas jest to zupa gotowana na kwasie z kapusty kiszonej zabielona śmiatana i mąką i do tego dodaje sie ugotowane i pokrojone wcześniej grzyby suszone pycha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na naszym stole wigilijnym barszczyk musi być obowiązkowo:) a zupa na zakwasie po raz kolejny pierwszy raz słyszę o takiej potrawie:)
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Ja właśnie wczoraj po szkoleniu w Gdańsku chciałam z mężem skoczyć do CH po prezenty dla dzieci, by uniknąć za parę tygodni tłumów i... rozchorowałam się :p może to idiotyczne, ale nie lubie galerii handlowych, gdzie w każdym sklepie inna muzyka, gdzie tłum, gwar. Zadziwia mnie fakt, że w środku tygodnia przed 15 jest taka masa ludzi w galerii :( ja nade wszystko cenie sobie cisze i spokój. Po pracy nikt by mnie na szaleństwa zakupowe nie namówił. Kiedy odsapnąć, pobyć z sobą , porozmawiać ...

    Potrawy? u nas w domu raczej standard: barszcz z uszkami, pierogi i krokiety z kapustą i grzybami, łazanki, ryba po grecku i w śmietanie z pieczarkami, śledzik, kompot z suszu.

    pozdrawiam
    Agnieszka


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o czym piszesz Agnieszka, ja też nie przepadam za CH, nie raz ogromnie się zdziwiłam widząc sporo ludzi w do południowych godzinach i to w tygodniu... a w weekendy to już przechodzą samych siebie. Ja nawet do kina które mieście się właśnie u nas w CH przestałam lubić chodzić. Dlatego napisałam, że ostatnio duchowo się zestarzałam, dla mnie cisza, spokój, domowe ognisko są sto razy ważniejsze, cenniejsze niż cała inna reszta.
      Ryba w śmietanie i pieczarkami brzmi ciekawie tego u nas na stole wigilijnym nie było, już sobie zapisuję:)

      Pozdrawiam cieplutko:)

      Usuń
    2. polecam :) jest pyszna
      rybę (wg uznania ) smażę na patelni opruszoną mąką, układam w naczyniu do pieczenia, podsmażam pieczarki z cebulką, przekładam na rybę, zalewam całość śmietaną 30% zagęszczoną łyżką mąki, doprawiam i siup do piekarnika na 30 min. podaję ciepłą , dla smaku posypuje koperkiem :)

      Usuń
  7. ja również staram się unikać galerii handlowych, dużo bardziej wolę zakupy w mniejszych sklepach. denerwuje mnie przepychanie, gorąc, i muzyka... szczególnie za głośna. Prezenty również kupuje na początku grudnia, żeby uniknąć tego piekła :)

    Wigilijne smakowitości to barszczyk, ryba po grecku, w tym roku może pierogi z kapustką i grzybami, no i pierniczki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się z Tobą Aniu w 100%. Pierniczki to podstawa, już za kilka dni wpadam w wir pichcenia pierniczków, ciasteczek - jak dla mnie sama przyjemność:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cześć :) wpadłam na chwilę, przeczytałam, zobaczyłam zdjęcia. Zamarłam, bo to samo dopada ostatnio mnie. Zbyt wiele pracy wzięłam sobie na barki i czasem aż pukam się w czoło mówiąc: po co ci to? Planuję zarezerwować weekendy tylko dla siebie, dla męża dla domu, w którym coraz bardziej zaczynam się czuć jak w swoim :) Dzisiaj wrzucam posta - też za tym zatęskniłam.... ;) Buziaki! Monia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monia już wpadam do Ciebie. Oj ja tez za blogowym światem już zatęskniłam, musimy się poprawić:)
      Ściskam:)

      Usuń
  10. Kutia :) u mnie w domu rodzinnym to też tradycja.
    U nas sie tradycje wymieszały. Ja lubię klarowny barszcz z uszkami, u męża robi sie barszcz z warzywami i uszkami na gęsto...po modyfikacjach robimy SWÓJ ukraiński barszcz (na jarzynowym wywarze) z uszkami...a co! To się nazywa kompromis. Mąż przyrządza karpia zawsze-najlepszy :) palce lizać. Do tego pierogi z kapustą i grzybami...a odkąd są dzieciaki to po prostu ruskie (ale robię je razem z uszkami wcześniej i mrożę)...do tego kompot z wiśni lub suszu...Z ciastami nie szalejemy...PIERNIKÓW nie może zabraknąć! A że w drugi dzień Świąt obchodzimy rocznicę ślubu to wtedy dopiero jakiś uroczysty obiad i torcik :) najważniejsze to spędzić ten czas z bliskimi :)

    OdpowiedzUsuń