piątek, 22 sierpnia 2014

Codzienność ...

Moja codzienność jest taka zwyczajna, prosta. Nic ją nie wyróżnia, nic nie sprawia, że jest ona wyjątkowa dla innych...Piszę dla innych bo dla mnie jest.
Codziennie budzę się z samego rana, robię dla męża herbatę i śniadanie do pracy, w zależności o której ja idę do swojej wracam do łóżka jeszcze na godzinkę, dwie albo wstaję, napiję się kawki i działam... Sprzątam, ogarniam czyli chrząkam się po domu:) tutaj zawsze coś jest do roboty pranie, prasowanie, przetwory, obiad zresztą każda z nas to zna..Czy też po prostu wybieram się do pracy...

 A wieczorem umawiam się z mężem na kolacje, tak dobrze czytacie umawiamy się:) mój małżonek ma swoje zainteresowania a ja swoje, popołudniami bardzo często robimy różne rzeczy a później zasiadamy razem do stołu, w tle lecą wiadomości, my siedząc sobie i wcinając to co przygotujemy (ostatnio najczęściej kanapki) rozmawiamy o mijającym dniu. Obok siedzi nasz pies i czeka cierpliwie aż coś jej damy, nie to żeby miała pełną miskę ale od nas woli zdecydowanie bardziej:) Późnej jakiś film, wieczór spędzony razem, zabawa z psem i na tym kończy się zazwyczaj nasz dzień. Tyle w skrócie, nic szczególnego ale jakże mojego!
Z upływem pięciu lat kiedy to mieszkamy razem uważam, że udało mi się z mężem stworzyć fajny, ciepły dom do którego kochamy wracać, w którym uwielbiamy przebywać. Pomimo, ze dużo jeszcze przed nami do upiększenia naszych czterech kątów, czujemy się tu dobrze!

 



Wzięło mnie dzisiaj tak na sentymenty ponieważ jakiś czas temu miałam propozycje pracy i zarobienia fajnych pieniędzy, po dłuższym zastanowieniu zrezygnowałam...wiązała się z tym bardzo duża odpowiedzialność, brak stabilizacji, każdy dzień inny, poznawałabym dużo ludzi fajnych czy nie fajnych, musiałabym się za każdym razem uśmiechać, robić dobrą minę do złej gry, przekonywać ich do czegoś czego do końca sama nie jestem pewna...Ilość zarobionych pieniędzy przekonywało mnie żebym spróbowała, zobaczyła jak to będzie. Ale sumienie zwyciężył, doszłam do wniosku że żadne pieniądze nie zrekompensują mi spokoju, bezpieczeństwa, które teraz mam i w którym jest mi dobrze. 
Wolę swoje monotonne, stabilne życie które uwielbiam, nie potrzebuję żadnych innych atrakcji, pieniądze są ważne ale nie najważniejsze...

I na tym dziś zakończę:)

Kochani udanego, ciepłego weekendu życzę:)




poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Wakacje pełne relaksu:)

Kochani za nami tydzień urlopu. Kolejny rok zawitaliśmy do Ustki, odwiedziliśmy nasze Polskie Morze w którym już nie raz pisałam jestem zakochana. Pogoda dopisała, co prawda deszcz też nas zastał ale nie narzekaliśmy:)
 
Stojąc nad brzegiem morza, patrząc przed siebie, widząc niekończone się pasmo wody czuję się dobrze, czuję spokój, relaks, mam poczucie spełnienia, że nic mi więcej nie potrzeba.
Czuję się po prostu szczęśliwa!


Urlop się udał, było dużo dobrego jedzenia, lody, obowiązkowo gofry, przeróżne rodzaje kawy, spacery z ukochanym wzdłuż plaży, doborowe towarzystwo, książka i nowe Moje mieszkanie:)
Przywiozłam mnóstwo zdjęć i dobrych wspomnień:)
Za rok planujemy wybrać się z mężem również do Ustki ale we wrześniu, na jesień - moje małe marzenie, odwiedzić nasze morze w piękną, złotą jesień, gdzie będzie mniej turystów a plaża tylko dla nas:)
Jutro wracamy do naszej codzienności...
Miłego tygodnia
Trzymajcie się cieplutko:)