czwartek, 31 lipca 2014

Przetworów ciąg dalszy - cukiniowa słatka:)

Słoiki siedzą sobie w ciepłej wodzie do ostygnięcia...Z samiutkiego rana jeszcze przed pracą zdążyłam je zagotować...Do ogórków jeszcze powrócę lada dzień, w między czasie chciałam spróbować przepis na sałatkę z cukinii na ostro, która chodziła za mną już od dłuższego czasu, jednak jak dostanę cukinie priorytetem jest zrobić pyszny sosik - ketchup, który kilka postów wstecz prezentowałam na blogu. Uwielbiamy go, więc jeszcze w planach mam dorobić kilka buteleczek a tym czasem przepis na cukiniową sałatkę znajdziecie Tutaj. Po raz kolejny skorzystałam z przepisu Ewy, tym razem robiłam pierwszy raz ową sałatkę, mam nadzieję, że będzie bardzo dobra i zagości u nas na dobre.

Kilka lat temu dostałam od mamy robot kuchenny Kasia, używałam go zazwyczaj do robienia placków ziemniaczanych, aż odkryłam że przecież mogę w nim inne rzeczy robić takie jak soki, ciasta czy też kroić warzywa, co teraz bardzo mi się przydaje, 6 dużych cebul jakbym miała sama pokroić w cieniutkie talarki zapłakałaby się i zajęło by mi to mnóstwo czasu a tak kilka sekund i mam:) Dobrze mieć taką pomoc kuchenną:)
 



Papryczka chilli - ostraaaaaaa :)
 

Ostatnio coraz częściej słyszę, że to co robię czyt. przetwory są bardzo czasochłonne, czy mi się w ogóle chce w to "bawić". Jakoś nigdy nie myślałam w takich kategoriach, wręcz myślałam że nie jest tak źle, że zazwyczaj etapami przygotowuje warzywa czy owoce, nie za jednym razem, więc jakoś nie odczuwałam, że poświęcam się temu tak bardzo.
Wczoraj szykując ogórki jak i cukinie zaczęłam bardziej zwracać uwagę na czas...I faktycznie doszłam do wniosku, że wcale mało czasochłonne to nie jest... Pomyślałam wtedy że nie zwracałam na to wcześniej uwagę bo po prostu lubię to robić, lubię jak ktoś się zajada tymi smakowitościami i wychwala jakie to pyszne i że w przyszłym roku muszę tego zrobić więcej:)
Niewątpliwie takie chwilę i słowa napawają dumą i chęcią do dalszego robienia, eksperymentowania.

Miłego dnia kochani, ja uciekam zaraz do pracy...

Pa pa:)

środa, 30 lipca 2014

Sezon na ogórki

Jak wiadomo zapewne każdej z Was sezon na ogórki w pełni, pyszne zieloniutkie, soczyste, świeże ogóreczki już są.
Wczoraj i dziś mam wolne od pracy oczywiście takiej zarobkowej bo pracy w domu jak zawsze sporo:) Chociaż bywają dni kiedy mam chwilę słabości i nic mi się nie chcę, jakoś nie umiem za długo usiedzieć na miejscu gdy mam wolne. Zawsze jest: okna by się przydało umyć, a to może pościel zmienić, podłogę umyć, pranie, prasowanie i tak w kółko...Ale lubię te swoje "obowiązki", lubię jak coś sobie zaplanuję i dążę do tego by na koniec dnia wszystko było zrobione. Wtedy do łóżka wchodzę spełniona, świadoma, że zrobiłam coś fajnego:)
Jak niewiele do szczęścia mi potrzeba, prawda?:):):)
Ale oczywiście żeby nie było nie mam w domu wysprzątane na błysk, o nie....co to, to nie.... dziennie bym musiała chodzić i sprzątać ale niestety tak się nie da...Zresztą nie zależy mi na tym by w moim domu było jak w pałacu, musi być ciepło, swojsko i przytulnie:)
Ale się rozpędziłam nie o tym dziś chciałam pisać, a mianowicie o ogórasach tych naszych, prosto z ogródka. Początek postu nawiązałam do tego, że w dniu wolnym od pracy nie umiem usiedzieć, więc wczoraj i dziś robiłam oprócz porządków także przetwory. W tym roku robię ich rekordową liczbę, co mnie bardzo cieszy bo zawsze chciałam je robić:) Kuchnia tonie więc cała w słoikach czy to pustych czy już z zawartością, są one dosłownie wszędzie...
 
  Moja kochana sunia towarzyszy mi zawsze:)
Przetwory, które chciałam dziś Wam przedstawić zrobiłam już drugi rok z rzędu. Są to przepyszne i rewelacyjne ogórki kanapkowe, w których wprost zakochał się mój małżonek. Z dodatkiem curry i kurkumy. Niesamowicie aromatyczne. Możemy je jeść do obiadu jak i sama nazwa mówi na kanapki. Kromka z masłem i ogóreczek na to, mniam...:):) W zeszłym roku zrobiłam za mało więc w tym zdecydowanie będzie więcej.
 
Drugi rodzaj to sałatka z ogórków, czosnku i chilli na zimę. Powstała z 9 kg ogórków. Wyszło sporo słoików ale kilka mam do rozdania więc w sam raz zostanie trochę dla nas:) Sałatka ta jest ostra, chrupiąca, pasuję do dań mięsnych jak i do zagryzki przy grillu:)



Przepisy na te smakowitości znajdziecie Tutaj i Tutaj. Rewelacyjny blog z przepisami na zamknięcie lata w słoiku znalazłam rok temu. Ogórki kiszone troszkę się nam przejadły więc chciałam spróbować czegoś innego, nowego. Więc tradycyjne przetwory robi teściowa a ja robię coś nowego, tak się dzielimy obowiązkami:)
Nic sama nie modyfikuje... mikstury zrzynam w całości;) jestem po prostu świeżynką w tych sprawach i zapewne jakbym chciała coś zmienić nie wyszło by tak pysznie.Ale jak ktoś czuje się na siłach może coś dodać od siebie:)


Właśnie teraz jestem w trakcie robienia pierwszy raz sałatki z cukinii, również z przepisu MojeTworyPrzetwory ale to już pokaże następnym razem:)

A Wy macie jakieś fajne, ciekawe pomysły na ogóreczki??

Żegnam Was za ogórkowana:)




niedziela, 27 lipca 2014

Książki na wakacje

Zaczyna się piękny, słoneczny dzień. Dziś mam wolne, napawa mnie radość że za niedługo już długo wyczekiwany urlop i nasze Polskie morze:)
Dziś chciałam napisać o książce którą przeczytałam kilka dni temu, którą czytam aktualnie oraz którą pragnę przeczytać nad morzem.
Pierwsza z nich to "To co zostało" Jodi Picoult, kilka dni temu zakończyłam z nią przygodę...
"To co zostało" opowiada o wyjątkowej przyjaźni pomiędzy starszym panem, który w swojej przyszłości zrobił wiele złego a młodą dziewczyną która ową przyszłość miała jeszcze przed sobą. Połączyła ich śmierć bliskich osób oraz tajemnica.
Pewnego dnia Sage dowiaduje się, że starszy, miły pan, ulubieniec lokalnej społeczności to niemiecki esesman, który torturował i zabijał niewinnych ludzi. Książka opisuje wiele wspomnień opartych o II wojnę światową. Co zrobi główna bohaterka? zdradzi staruszka? jak się upora z tą tajemnicą? czy spełni prośbę byłego Nazisty? 
Muszę przyznać, że lekturę nie czytało się lekko, opowiada o trudnych czasach, o przerażającej historii która miała miejsce. Momentami łzy same cisnęły mi się do oczu. 
Zakończyła się ciekawie, nie do końca tak jak się tego spodziewałam, tak jak myślałam.
Ale to już pozostawiam Wam do sprawdzenia:) 
Książka godna polecenia, daje dużo do myślenia...skłania do refleksji nad tym co się ma..w jakich czasach się żyje.

 

Aktualnie czytam "Włosi, życie to teatr" Macieja Brzozowskiego. Do zabrania się za tą książkę skłoniła mnie chęć pojechania kiedyś do tego pięknego kraju, chęć poznania go, nauczenia się języka włoskiego (chociaż z tym to chyba będzie najtrudniej;) ).
Sam autor od lat jest zakochany we Włoszech tą miłością chce zarazić innych ludzi, pokazać im historię, zwyczaje, zachowania tamtejszej społeczności. Tak czy inaczej myślę że mnie nie musi przekonywać, z chęcią dzisiejszy wolne popołudnie spędzę na kawce, leniuchowaniu i zaczytaniu się we włoskich klimatach:)



I najlepsze zostawię na koniec, nie czytałam ale kilka dni temu miałam przyjemność oglądać film. Mowa tutaj o książce "Julie i Julia. Rok niebezpiecznego gotowania" Jullie Powell. Historia opowiada o młodej, niespełnionej kobiecie, która szuka swojej drogi w życiu. Postanawiam przez okrągły rok ugotować wszystkie 524 przepisy z kulinarnej książki bardzo popularnej w Ameryce Julię Child. Swoje poczynania zamieszcza na specjalnie założonym przez siebie blogu. Aż samemu ma się ochotę wskoczyć w fartuch i wyczarować kulinarne cuda dla swojego męża:) W filmie się zakochałam, urzekła mnie zabawna, ciepła opowieść o miłości, szukaniu swojej życiowej drogi a skończywszy się na spełnieniu. I oczywiście niesamowita chęć poznania Francji, kolejne moje marzenie. Kraj do którego chciałabym kiedyś pojechać. Czy książka również przypadnie mi do gustu? myślę że tak:) Teraz muszę ją zdobyć bo za 2 tygodnie jedziemy na wakacje:):)

 

Czytałyście, którąś z tych książek?
Jakie są Wasze odczucia względem ich?
A może Wy polecicie jakieś fajne?

Miłego dnia Kochani!:)

środa, 16 lipca 2014

...

Dzisiejszy post będzie o wszystkim i o niczym:)
Wczoraj przyszła do mnie wyczekiwana od kilku dni paczuszka. Przyszłam do domu z popołudniówki, zmęczona ale szczęśliwa bo ukochany po mnie przyjechał i sprawił miłą niespodziankę słodkościami:)
A w domu dodatkowo czekali na mnie przepiękny, emaliowany czerwony dzbanek na kawę czy herbatę i uroczy świecznik na jedną świeczkę jak za dawnych czasów. Emalia pochodzi z Olkusza:)
 
Zważywszy na to, że codziennie do kolacji robimy dzbanek ciepłej herbaty ten napewno będzie nam dobrze służył:)

 
 Widoczny na zdjęciu lniany obrusik i poduszka zostały zakupione jakiś czas temu w ciucholandzie, zawsze idę na dział domowy i czasem znajdzie się coś fajnego jak na przykład ta urocza poszewka w niebieską kratkę:)
 
 Ostatnio korzystam z uroków lata i zebrane owoce, warzywa zamykam w słoikach, teraz przyszedł czas na cukinie. O sosie z cukinii pisałam tutaj:) Znajdziecie tam przepis, a dziś tylko kilka fotek. Sosik robi się niesamowicie szybko i bezproblemowo. W tamtym roku zrobiłam go zdecydowanie za mało więc w tym roku chcę zrobić partiami. Część pierwsza za mną...:) połowa oczywiście już rozdana:)
 
 
 Cukinio-we serduszko;)
  W tym roku mój balkon oszalał, rośliny rozrastają się na wszystkie strony. Jeszcze nigdy nie było na nim tak bujnie:)
 





I to na tyle, do usłyszenia kochani:)
Patrycja