sobota, 21 czerwca 2014

Oscypkowo i stolarzem być...


Wczorajszy dzień mieliśmy okazję spędzić w mieście położonych u stóp Tatr zwanym Zakopanym:)


Jak zawsze było bardzo miło, wesoło, romantycznie no i oczywiście oscypkowo, oscypki z grilla w górach obowiązkowo:) Najedliśmy się ich tyle że spokojnie starczy do następnej wizyty w tym pięknym miejscu. Do domu kupiliśmy sobie oczywiście kilka sztuk oraz do spróbowania w zalewie z oliwy i przyprawami, ciekawe jak będą smakowały...



 Odwiedziliśmy między innymi Krupówki, zobaczyli piękne drewniane domki, zakochałam się w przepięknie zdobionych drewnianych rzeczach choćby jak te drzwi poniżej, czyż nie są niesamowite?


Pełen podziw dla ludzi którzy potrafią wyczarować cuda z drewna, którzy potrafią na nim malować niczym na kartce papieru, widzieliśmy niesamowite miniaturowe witrynki, półeczki na których widok oniemiałam...
Wtedy padło pytanie do mojego małżonka z mojej strony: Nie mogłeś być stolarzem! :)
Zaczęłam się zastanawiać czy trudny to zawód?:) Czy ciężko jest się go nauczyć? Chodzi mi tu bardziej o amatorstwo niż pełen profesjonalizm.  Wiecie może coś na ten temat??:) Będę musiała kiedyś spróbować tego fachu... Kocham drewniane motywy, przypominają mi rustykalno-wiejskie klimaty, które bardzo mi się podobają, drewno powoduje że dom jest przytulniejszy, cieplejszy.

Te okna drewniane no po prostu bajka!


Ozdoby własnoręcznie robione również są cudowne, sielskie:)






Takie góralskie chatki skradły moje serce już dawno temu, ilekroć jestem w górach zakochuje się w nich coraz bardziej. Chatka z bali marzenie..Doszliśmy do wniosku z moim mężem, jeżeli wygralibyśmy w totolotka (dla uściśnienia nie gramy) otworzylibyśmy sobie taki pensjonat, po rozważaniu za i przecie zdecydowanie morze wygrało, ale chatka z bali musiałaby być:)




Do Zakopanego przyjechaliśmy nie bez powodu...Moja teściowa miała tam bowiem spotkanie klasowe...
A teraz wstrzymacie oddech jak Wam powiem po ilu latach...:):)
50-lecie po maturze! Wyobrażacie sobie że tak co 5 lat spotykają się, wiadomo nie każdy może przyjechać ale udaje im się zobaczyć w większym gronie. Jak dla mnie pełen podziw za to że udaje im się kontynuować przyjaźń ze szkolnych lat. Wieczór więc spędziliśmy w góralskiej chatce, będę już nudna jak napiszę że przepięknie drewnianej, bajecznej;) 
 
 
Zjedliśmy niesamowicie smaczną kolacje. Rybka delikatna, nadziewana pietruszką, przyprawami i masełkiem mmm..pychota! Uznałam, że to była najpyszniejsza kolacja poza domem jaką kiedykolwiek zjadłam.
 
Na deser był bezowy tort z nadzieniem lodowo truskawkowym, a na górze delikatna bita śmietana po prostu niebo w gębie:)
Niestety nie uwieczniłam go na zdjęciu bo tak szybko wciągnęłam, nie mogłam się oprzeć:) Mam już myśl żeby owy torcik spróbować zrobić.

Kochani uciekam bo za niedługo czas do pracy;/ Koniec sielanki...
Zostawiam Was z panią która na nas wywarła ogromne wrażenie..


 Po dłuższej chwili patrzenia, mój ukochany zaczął mi zdradzać tajemnice tej pani, jak ona to zrobiła, przecież nie może siedzieć w powietrzu;)
Ściskam i dla mających długi weekend dużo słońca życzę:)


7 komentarzy:

  1. Oh lubię wędzone oscypki z żurawinką :)) i ogólnie góralskie klimaty też lubię :)
    Latająca kobieta.. gapię się i gapię :)))
    Miłego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) oscypki to podstawa będąc w górach:)zjedliśmy ich tyle i wczoraj i dziś że na jakiś czas już sobie dam spokój z nimi:) a kobieta niesamowita, nie?:)
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Zazdroszczę takiego wypadu, oscypki uwielbiam, a zawód stolarz czy trudny hm... ja nie wiem, wie to mój mąż, ale jak czasem patrzę jak liczy rysuje to dla mnie czarna magia, a na maszynach hm, ja jednak się boję podejść do jakiś grubościówek, wyrówniarek, bo widzę oczami wyobraźni jak mi palce obcina, za to na tokarce myślę że bym się sprawdziła, może kiedyś się nauczę? :) Napewno z drzewa można wyczarować wspaniałe przedmioty i ten zapach ach..
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izuś zazdroszczę Ci męża stolarza;) Chociaż mojego na żadnego innego bym nie zamieniła;) Faktycznie jak to piszesz to dla mnie byłaby chyba czarna magia...może od czegoś małego by zacząć?wyczarować z drewna można niesamowite rzeczy :)
      Pozdrawiam cieplutko

      Usuń
  3. Ach to Ty w Zakopanem się zaszyłaś...:))) piękna, drewniana robota..jednak lewitująca kobieta mnie szokuje... Jak?? :))) Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  4. rany ale mi smaka narobiłaś uwielbiam oscypki;-) buźka

    OdpowiedzUsuń
  5. Niby ten sam kraj, a elementy kulturowe całkiem inne. Podobają mi się te drewniane chaty. Mają swój urok, bo nie są tymi chatami, jakie budowano na naszych wsiach. Oscypek jeszcze nie miał okazji trafić do moich ust :(

    OdpowiedzUsuń