piątek, 28 lutego 2014

Urodzinowo i pechowo...;)

Kochani ostatnio tak mnie mało w blogowym świecie a to za sprawą wszystkiego co teraz się dzieję, bowiem ciążyło nad nami jakieś pechowe fatum, z którego teraz mogę się tylko śmiać...
Ale zacznę może od moich 27-urodzin które miały miejsce kilka dni temu, przyszli do nas nasi ulubieni sąsiedzi jak i przyjaciele z moją kochaną chrześnicą. Na stole królowały słodkie smakołyki takie jak torcik czy ciasteczka różnego rodzaju, była kawusia i herbatka:)


















Nie organizowałam większej imprezy po pierwsze środek tygodnia a po drugie to nasi goście z różnych swoich przyczyn posiedzieli troszkę ponad godzinkę i do swoich obowiązków musieli wracać. Dostałam przepiękne kwiaty, drobne upominki i pieniążki za które lada dzień zamówię sobie wymarzone przeze mnie kubeczki z ceramiki Bolesławskiej;) Ależ się cieszę:):)



















 Było mnóstwo pięknych życzeń, uścisków,serdeczności, słońca na niebie jednym słowem piękny dzień:)
A tak propos wczorajszego tłustego czwartku to powiem Wam ciekawostkę, że ja się urodziłam w samiutki tłusty czwartek:) 





Zmieniając temat..
Zresztą sami posłuchajcie jeżeli macie czas i ochotę? Ostrzegam będzie dużo czytania;)
Najpierw zepsuł mi się mój laptop i jestem "skazana"  na komputer stacjonarny (na którym mój małżonek grywa w swoje gierki;)). Owy laptop już dawno nadawał się do naprawy, ale jeszcze był na chodzie. Nawet było już coraz bliżej jego naprawy ale niestety już nic nie da rady z nim zrobić...Wstyd się przyznać ale spadł mi ze stołu, wstając zahaczyłam nogą o kabel i usłyszałam niesamowity huk! Pomyślałam sobie tylko:"...aha..."
Kolejna sprawa zepsuta zmywarka..Zaraz po ślubie kupiliśmy sobie długo upragnioną przez nas zmywarkę, którą oboje uwielbiamy, kto ma ten wie o czym mówię:)
Raz już nam szwankowała ale przyszedł znajomy sąsiad i za dotykiem magicznego palca czytaj "zresetował" myślałam, że go ucałuję z tej radości bo naprawił nam to cacko;)
No i jakiś czas temu zawiesiła się nam po raz drugi, więc poprosiliśmy do siebie wyżej wymienionego sąsiada i już nie poszło mu tak łatwo..po dłuższej grzebaninie dał radę i chodzi:) okazało się, że coś szwankuję elektryka i nie wiadomo jak to będzie następnym razem...
Kolejne zdarzenie to grypa żołądkowa. Sporo osób skarży się na nią i do nas dotarła, najpierw złapała mnie. Ból żołądka niesamowity, co chwila wizyta w toalecie. Mąż ukochany wziął dzień wolnego żeby się mną zaopiekować, wyglądałam jak siedem nieszczęść. Na drugi dzień dzwoni budzik, wyłączam patrze a męża nie ma, wstaję, idę i widzę świeci się w łazience, zgadnijcie...mąż też chory i tak w tamtym tygodniu poniedziałek, wtorek, środa w domu mam szpital, oboje osłabieni, leżeliśmy plackiem w łóżku. Zmywarka zepsuta, fakt że jedliśmy w znikomych ilościach ale dużo piliśmy, różne lekarstwa trzeba było rozpuszczać i w ten sposób szklanek było mnóstwo. Nie miał kto ich myć więc sobie tak postały kilka dni:) Nasza kochana psinka dzielnie nas pilnowała, opiekowała się, czuwała nad nami:)
A tak na dokładkę to w dniu kiedy złapała mnie jelitówka miałam iść podpisać umowę, na drugi dzień już do nowej pracy i co..oczywiście pojechałam, chciałam podpisać ale szef przesuną podpisanie umowy na marzec i tak od 3 marca już idę do pracy, mam nadzieję że bez żadnych przygód. Było mi bardzo głupio, ale cóż jak jestem takim typem, który nie choruję tak teraz to z pompą;)
Jak by tego było mało w dzień moich urodzin sprzątam żeby to goście mieli czysto jak przyjdą  i dobrze, iż ostatni pokój już odkurzałam bo nagle odkurzacz wydał z siebie ostatni dźwięk i koniec, zaprotestował i dalej już nie chodził. Mąż śmieje się ze mnie bo nie ma pojęcia jak ja to robię że wszystko przy mnie się psuję a ja przecież nic takiego nie robię (no może pomijając laptopa bo to moja wina;))
No i to chyba na tyle tego naszego pechowego lutego.  Dzisiaj śmiać mi się chce z tych naszych perypetii  ale wtedy nie było wesoło...:)

Ostatnio pogoda przepiękna, jeżeli tylko możemy korzystamy, chodzimy na spacerki, zamiatamy, grabimy koło domu. Jutro już 1 marzec czas płynie nie ubłaganie...ale się cieszę to znak, że za kilka dni kalendarzowa wiosna:) Ten weekend mam zamiar dobrze wykorzystać bo w poniedziałek już do pracy..:)
Zatem udanych, słonecznych dni Wam życzę moi kochani lecę obejrzeć co to się dzieję u Was:)

Patrycja

Ps. za jakiekolwiek błędy z góry przepraszam jak wyżej wspomniałam nie lubię komputera na którym, teraz piszę, ale jeszcze troszkę muszę się z nim pomęczyć.




poniedziałek, 10 lutego 2014

Małe marzenie:)

Dziś pozwolę sobie napisać o moim małym marzeniu.
Wczorajszy dzień był leniwy, nic nie robiliśmy poza leżeniem i oglądaniem tv, łącznie ze skokami oczywiście:) Podejrzewam, że we wszystkich domostwach wczoraj królowały skoki narciarskie:)
Ja chcąc czy też nie mam w domu mężczyznę więc i byłam troszkę zmuszona do oglądania tego jednym okiem (co w zasadzie później mi się spodobało, tylko jak dla mnie mogło by skakać góra 20 skoczków:)
Drugim okiem buszowałam po internecie i się zakochałam. 
Zobaczyłam coś pięknego, z duszą, iście sielskiego coś co chciałabym mieć...

CERAMIKA BOLESŁAWIEC bo o niej dziś mowa, znam nie od dziś, nie raz widziałam ją na blogach czy w gazetach. Zawsze mi się podobały takie rzeczy, ich klimat... Wczoraj zaczęłam zagłębiać się w różne wzory, motywy tych piękności i poległam. 

Sami popatrzcie...

 
(zdjęcia zaczerpnęłam z różnych stron internetowych)

Coś pięknego!
 W ten sposób zaczęłam marzyć o swojej kolekcji, o przepięknych kubeczkach, dzbankach, cukiernicach, miskach itd.ceramiki Bolesławieckie.
Każda z tych rzeczy ma w sobie (jak dla mnie oczywiście) niewyobrażalny urok, magie. Która sprawi, że dom stanie się przyjemniejszy, przytulniejszy. 
A Wy co o tym sądzicie? Podobają Wam się takie cudeńka? 
Powiem Wam, że nawet mojej połówce spodobała się owa ceramika, wiec teraz nic tylko zbierać pieniążki i kolekcjonować zbiory - bo nie należy ona do najtańszych rzeczy;)

Miłego tygodnia kochani, obfitego w piękne marzenia:)

Patrycja




sobota, 8 lutego 2014

Miła niespodzianka i Wyróżnienie:)

I tak oto styczeń mamy już za sobą, czas nieubłaganie leci... Na szczęście luty jest krótkim miesiącem i zaraz będziemy mieli marzec i wiosnę:):) Wiem, że dużo osób uzna mnie za troszkę szaloną, bo gdzie wiosna jak jeszcze prawdziwej zimy nie było, ale ja jestem dobrej myśli. Zresztą zawsze jak będzie kalendarzowa to już z górki, prawda? :)
Luty jest dla mnie również wyjątkowym miesiącem. Bowiem z końcem tego miesiąca obchodzę swoje 27 urodzinki, co roku w tym dniu staję się bardzo sentymentalna:) Z tej okazji niedawno przyszła do mnie paczuszka z niespodzianką, czego się w ogóle nie spodziewałam. Dostałam piękne kolczyki, kartkę, liścik, do którego od czasu do czasu sobie powracam:) oraz książkę, którą namiętnie Wam ostatnio polecam:) 
"Szczęście w cichą noc" przeczytałam w jedno popołudnie  - uwielbiam:):)
 
 Ostatnio rzadko tutaj piszę, zwyczajnie w świecie brak mi teraz czasu. Byłam na etapie poszukiwania pracy i udało się. Za kilka dni zaczynam pracę, nie jest wymarzona ale patrząc na dzisiejsze realia ważne, że jest:) Są też i problemy ale kto ich dzisiaj nie ma..Jestem dobrej myśli i wiem że w końcu kiedyś będzie dobrze:)
Mam nadzieję, że za niedługo pokaże Wam coś nowego, jakieś wnętrzarskie zmiany czy dodatki:)
A tym czasem pogoda u nas przepiękna, słoneczko świeci z samego rana. Ostatnio co niedziele chodzimy z mężem (czasami z naszą psinką) na spacer do pobliskiego parku karmić kaczki:)

Dziś za oknem widać było iście wiosenną aurę, nie ma śniegu. Tak było u nas dwa tygodnie temu.
 Kilka dni temu spotkała mnie kolejna niespodzianka bowiem dostałam miłe wyróżnienie Liebster blog od Agi z all-shades-of-blue.
Kiedyś już brałam udział w zabawie więc pozwolę sobie tylko na udzieleniu odpowiedzi na zadane przez Agi pytania: 
 1.Moje ulubione miejsce to - mój dom i Polskie morze
2.Co sprawia, że chcę wstać rano z łóżka? - chęć do życia:)
3. Najchętniej...- na tą chwilę pojechała bym do ciepłych krajów z moim mężem
4. Moje największe marzenia - być zdrowa, mieć dużą, szczęśliwą, kochającą się rodzinę
5.Zapach, który kojarzy mi się z dzieciństwem - zapach kompotu z suszonych owoców na wigilię
6.Wyjątkowa potrawa - pierogi mojej babci
7.Książka, której nie można zapomnieć - są to cztery części powieści "Alibi na szczęście" Anny Ficner-Ogonowskiej, książki o których napewno nie zapomnę jak i powrócę do nich.
8. Jaki blog najbardziej Cię inspiruję? - lubię zaglądać na wiele blogów, każdy na swój sposób mnie inspiruje
9.Co najbardziej lubisz w swoim blogu? - to, że daje mi możliwość powrotu do tego co robiłam np.kilka miesięcy temu, jest czymś w rodzaju pamiętnika.
10. lato czy zima? Dlaczego? - obie pory roku uwielbiam,bo każda niesie coś ze sobą. Zawsze po zimie nie mogę doczekać się cieplejszych dni,czasu spędzanego na powietrzu a po lecie długich, magicznych wieczorów, przy kominku. Lubię każdą porę roku:)
11. Nie mogę żyć bez...- mojego męża - jestem uzależniona od niego;) 
Agnieszka jeszcze raz bardzo dziękuję Ci za wyróżnienie i zabawę, miło mi było:)
 
Pozdrawiam i życzę dużo słońca na każdy dzień:)
Patrycja