środa, 24 grudnia 2014

Wesołych Świąt:)


Kochani życzę Wam zdrowych, radosnych, spędzonych w gronie najbliższej rodziny Świąt Bożego Narodzenia. 
Trzymajcie się cieplutko i bądźcie szczęśliwi:)

WESOŁYCH ŚWIĄT:)
Patrycja



czwartek, 18 grudnia 2014

Coraz bliżej święta a ja....

...Coraz bliżej dopięcia wszystkiego na ostatni guzik:)

Choinka ubrana już w zeszłą sobotę przy dźwiękach świątecznej muzyki, którą kocham i mogłabym słuchać na okrągło:) mnóstwo uszek i pierogów zamrożonych, prezenty czekają przyozdobione już na swoich właścicieli, są też ciasteczka którym nie można się oprzeć. Nasz dom wygląda coraz bardziej świątecznie co mnie niesamowicie cieszy.

Świecznik adwentowy widoczny na zdjęciu dostałam kilka lat temu od mojej teściowej, troszkę go  dopieściłam według swoich upodobań i powstało coś pięknego:)
Kilka dni temu kupiłam sopelki-cukierki na choinkę, pamiętacie?? Czasy mojego dzieciństwa, słodkości te prawie nigdy nie dotrwały do Wigilii bo w między czasie z bratem jedliśmy je ukradkiem, żeby nikt nie widział:) poczułam, że muszę mieć ich kilka na choince i tak oto zawisły:)




Herbatniczki cytrynowe:)
Pierniczki czekają na polukrowanie....
Jeszcze chwila i gwiazdka, przecież dopiero co planowaliśmy się do niej szykować...
W ostatnim poście postanowiłam, że nie dam się zwariować w tej gonitwie...I tak staram się cały czas nie poddawać chociaż  nie ukrywam jest to trudne:)
Dlatego dużo rzeczy, spraw załatwiam ze sporym wyprzedzeniem, bo po co czekać na ostatnią chwilę...
We wtorek już udekoruję stół na Wigilię, zaczniemy robić krokiet i inne potrawy, przyszykuję wszystko to co mogę, by w same Święta delektować się chwilą:) 
Czego Wam i sobie życzę. 
A i żeby nie było to nie jestem w tym wszystkim sama mam cudownego męża!:):):):):) Pomaga mi we wszystkim o co go poproszę, za czasami nawet nie muszę prosić:)

Do usłyszenia jeszcze przed-świątecznie:)

czwartek, 11 grudnia 2014

Mały świąteczny mix zdjęciowy:):)

Już za 13 dni święta - jak to cudownie brzmi:)
Coraz śmielej zima do nas zagląda.
Powolutku też w naszym gniazdku robi się świątecznie i czerwono:) 

Co roku na poręcz od schodów zawijam gruby wieniec, który uwielbiam,bombki, suszone pomarańcze i inne ozdoby. W tym roku to światełka zawładnęły korytarzem. Początkowo cały czas chciałam gasić światło, tak pięknie oświetlają. 
Kilogramy mandarynek teraz wcinamy.
Wczoraj przed pracą zaczęło się ciasteczkowe szaleństwo:) Na pierwszy ogień poszły kruche ciasteczka maślane. Przepis znaleziony jakiś czas temu gdzieś w internecie.
Ciasteczka wyszły super a ponoć jak poleżą do świąt zmiękną i będą jeszcze bardziej wyśmienite:)
Jeżeli macie ochotę podaje przepis
"Kruche maślane ciasteczka"
-400 g cukru
- 1 kg mąki
- 550 g masła
- 3 jajka
- cukier waniliowy
Wszystkie składniki zagniatamy tak aby ciasto nie kleiło się do rąk. Ja uformowałam małe kuleczki i wrzuciłam na pół godziny do lodówki. Tak żeby były w chłodnym. Po jednej kuleczce wyciągać, rozwałkować na 2-3 mm, jeżeli będzie się kleiło poprószyć mąką. Piec 8-10 minut w 180C. Łatwiutkie prawda?:)
Wychodzi ich naprawdę sporo. Nasze czekają w słojach na dekorowanie, planujemy jednego wieczoru z mężem siąść przy stole, puścić jakiś fajny film i stroić nasze ciacha:)

Kalendarz adwentowy wciąż w ruchu, to na nim widać jak dzień za dniem niesamowicie leci. 
I to by było na tyle. Do następnego kochani:)

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Coś dobrego na długie grudniowe wieczory:)

I zaczęło się pierwsza koperta otwarta. Sprawiła, że miło zaczęliśmy dzień:)
Mamy grudzień kochani, jestem szczęśliwa bo już za chwilę święta:)
Dzisiaj chciałabym Wam polecić coś na długie, grudniowe i miejmy nadzieję wkrótce zimowe wieczory:)
Kiedyś pokazałam na blogu sagę książek Anny Ficner-Ogonowskiej znajdziecie je Tutaj. Z wielu źródeł wiem, że książka się bardzo spodobała. Więc dziś chciałabym Wam polecić mój nowy nabytek:)
Kilka dni temu weszłam spontanicznie do księgarni w poszukiwaniu sama nie wiem czego;)
Natrafiłam na piękną okładkę książki Katarzyny Michalak pt. "Ogród Kamili" jak się później dowiedziałam jest to pierwsza część ogrodowej sagi tej autorki. Tak więc bez namysłu zabrałam ją do domu i tak oto 
prawie całą pierwszą niedzielę adwentu spędziłam rozmarzona, zaczytana w tej świetnej jak dla mnie powieści. 
Do tego kubek gorącej kawki, coś do przegryzienia i popołudnie jest moje:)
Książka opowiada o młodej dziewczynie, która została bardzo zraniona przez swoją pierwszą miłość. O dziewczynie, która kocha marzyć, tak zatraca się w tych marzeniach, że zapomina o rzeczywistości. 
Zresztą co ja będę pisać musicie sami ją przeczytać:) Mnie zachwyciła myślę, że osoby którym spodobała się saga "Alibi na szczęście" również zakochają się w serii kwiatowej:)  
Udanego tygodnia
:)

sobota, 29 listopada 2014

Celebrujmy każdy dzień - Kalendarz adwentowy:)

Od rana pali się w kominku, cały weekend jestem w domu - jest wspaniale. Zapowiadają nadejście zimy... Nic mi już chyba więcej nie potrzeba :)
Większość z Was na blogach pokazuje swoje kalendarze adwentowe, pokażę więc i ja:):)
Tym razem mój pomysł to białe, małe koperty a w nich ważna dla nas zawartość.
Kalendarz jest skromny, królujące kolory to biel i jak zawsze czerwień - no nie wyobrażam sobie świąt w moim domu bez niej;)

Na tablicy korkowej zawiesiłam 24 małych kopert, w mojej wyobraźni miały stworzyć choinkę, bardziej przypomina stożek i troszkę jest krzywa ale ważne, że moja:)
W tym roku już po raz trzeci zrobiłam swój kalendarz, w poprzednim były karteczki jak wspólne spędzimy danego dnia czas. Zeszłoroczny zawierał mnóstwo słodkości a tegoroczny zawiera krótkie liściki miłosne, codziennie naprzemiennie będziemy wyznawać sobie miłość, miłe słowo na każdy dzień grudnia. Ot tak mi się zamarzył romantyczny grudzień:)
Tak właśnie będziemy wyczekiwać Świąt.  
 
Dla mnie osobiście kalendarz adwentowy to niesamowita tradycja, która mam nadzieje w moim domu zostanie już na zawsze. Jest to piękny sposób na wyczekiwanie pierwszej gwiazdki. Zatrzymaniu się na chwilę, odliczaniu dni do tej magicznej daty 24 grudnia Wigilii Bożego Narodzenia.


W tym roku jak wcześniej już Wam pisałam robię po raz pierwszy kolacje wigilijną i żeby nie oszaleć w tym pędzie, nadmiaru obowiązków...Postanowiłam, że zacznę już teraz porządki przedświąteczne. Tak więc już trzy pomieszczenia posprzątane, zeszyt z potrawami jakie chciałabym zrobić powoli się zapełnia. Nie chcę dać się zwariować, chcę te święta przeżyć w pełni, z rodziną. Cieszyć się każdą chwilą. Dlatego grudzień będzie miesiącem gdzie zwolnię. Jak z czymś nie zdążę, trudno...Nie będę się tym przejmować, bo nie chce!   
Pytanie: po co? I tak to co nie zostanie zrobione będziemy widzieć tylko my sami. 
To co przyłączacie się do mnie? Walczymy razem o to by nie zwariować?
Postarajmy się by ten Grudzień był cudowny, byśmy jak najwięcej wartościowego czasu spędzili z naszymi bliskimi, byśmy sami duchowo przygotowali się do Bożego Narodzenia.
Taki jest mój cel - nie żeby było idealnie ale ciepło, wesoło, rodzinnie.

Ściskam i do kolejnego usłyszenia już niebawem:)

Patrycja 




poniedziałek, 24 listopada 2014

Czas...

Dlaczego wciąż staramy się biec za czymś co nie jest w życiu najważniejsze tracąc przy tym wartości które sprawiają, że istniejemy...
Coraz częściej łapię się na tym, że życie ucieka mi przez palce, że nie celebrujemy wyjątkowych chwil jak na przykład urodziny ukochanego bo trzeba iść do pracy. 
Powiem Wam szczerzę, że ostatnimi czasy jeszcze bardziej duchowo się zestarzałam:) Pomimo mojego wieku czerpię radość nie z imprez, wszelakich rozrywek, zakupów w centrach handlowych ale ze zwykłego ciepła rodzinnego. 
Przytoczę Wam przykład z wczorajszego dnia, miałam do pracy na późne popołudnie. Dzień już od rana zaczął mi się wspaniale wraz z mężem wybraliśmy się do kościoła, (był odpust) przy okazji zrobiliśmy sobie mały, orzeźwiający spacer. W domu zastaliśmy ogień tańczący w kominku, cieplutko, my, rozmowy na różne tematy, gorąca herbatka, w między czasie szykowałam nawet kalendarz adwentowy. Było tak ciepło, przyjemnie, spokojnie, cisza, czułam niesamowitą radość uwierzcie, aż z domu nie chciało się wychodzić.
Z żalem jednak musiałam wyjść podjeżdżam więc do pracy a tam nie ma gdzie zaparkować auta, galeria pełna ludzi, gwar, hałas, tłumy rodzin z dziećmi. Aż smutno mi się zrobiło, bo ostatnio dosyć często mam wrażenie, że jedyną ludzką formą spędzania czasu z bliskim jest wypad do galerii handlowej...Nie na potrzebne zakupy, tylko żeby pochodzić po sklepach, pospacerować między alejkami...

Moja forma spędzania czasu z bliskimi jest jak najdalej od centrów handlowych, wszelakich sklepów, sklepików...

Ostatnio postanowiłam, że zwolnię. Oddam się swoim małym przyjemnościom, żeby nie zwariować. W tym tępię co teraz żyje - niewiele mi brakuje;) Jestem coraz bardziej nerwowa a tu przecież nie o to chodzi. 


Za równy miesiąc Wigilia, święta Bożego Narodzenia pragnę się do nich dobrze przygotować pod względem organizacyjnym jak i mentalnym. 
Te święta będą należały do mnie;) spełnia się kolejne z moich marzeń. W tym roku po raz pierwszy organizujemy kolacje wigilijną u nas w domu, po raz pierwszy ja ją organizuję. Założyłam sobie zeszyt i wypisuje wszystkie moje pomysły, żeby mi nie umknęły...Planuje potrawy, wypieki jakie zrobię.
  Mam przy tej okazji do Was pytanie, co podajecie na stół Wigilijny?  Czy podajecie coś innego niż we wszystkich domach? Koleżanka mi powiedziała, że jej teściowa podaje kapuśniak, bardzo się zdziwiłam bo po raz pierwszy słyszałam coś takiego, barszcz czy grzybowa tak ale kapuśniak?:)
 Szukam dania innego, wyjątkowego, które po raz pierwszy pojawi się u nas na stole wigilijnym. Chciałabym wnieść coś od siebie, na kolacji zagoszczą potrawy wyniesione zarówno z mojego domu jak np. kutia jak i od mojego męża takie jak śledzie w śmietanie, z ziemniakami w mundurkach - pychota:) (jakie było moje zdziwienie jak po raz pierwszy będąc na wigilii u moich teściów zobaczyłam takie danie, jednak od pierwszych kęsów je pokochałam)
Jeżeli macie jakieś ciekawe dania, przepisy, wypieki podzielcie się proszę nimi, będę wdzięczna;) 
Już nie mogę doczekać się świąt, mam tylko ogromną nadzieję, że śnieg w grudniu spadnie i w pełni poczujemy magiczny czas, czego sobie i Wam życzę:)




czwartek, 16 października 2014

Łazienka w brązie...

Witam Was serdecznie!!
Tyle czasu upłynęło od ostatniego wpisu, już nie wspomnę ile minęło od tematu wnętrzarskiego...
Niestety dzień za dniem leci nie ubłagalnie, nie mam czasu ani weny do urządzania naszego gniazdka. Moją głowę zaprząta teraz inna ważna dla mnie sprawa a moje M zeszło na dalszy plan, poza sprzątaniem nic nowego i ciekawego nie ma tu miejsca...a szkoda...czasem ubolewam nad tym bardzo...
Nie chciałabym żeby ten stan trwał u mnie za długo..więc dziś przygotowałam szybki i krótki post odnośnie naszej łazienki. Na początku założenia Be Happy miałam okazje pokazać ją Wam troszkę, dziś pomimo tego, że nie zmieniła się ona od tamtego czasu za bardzo, chciałam odsłonić jej troszkę więcej.
Tak więc zapraszam... :)



 Zdecydowanie odcienie które królują to biel, brąz i odrobinę zieleni.

I to by było na tyle...
Lecę zajrzeć co u Was nowego słychać? Ostatnio za bardzo zaniedbałam blogowy świat...
Miłego dnia kochani
Patrycja

piątek, 5 września 2014

Witamy jesień:)

Uwielbiam jesień za to że można przystanąć, za chwilę refleksji, za długie wieczory przy kominku, za cudowny zapach palącego się drewna, za soczyste jabłka prosto z drzewa, za spadające liście, zmieniającą się przyrodę i za wiele, wiele innych rzeczy...
 
 PO PROSTU LUBIĘ JESIEŃ:)


Miłego weekendu:)

piątek, 22 sierpnia 2014

Codzienność ...

Moja codzienność jest taka zwyczajna, prosta. Nic ją nie wyróżnia, nic nie sprawia, że jest ona wyjątkowa dla innych...Piszę dla innych bo dla mnie jest.
Codziennie budzę się z samego rana, robię dla męża herbatę i śniadanie do pracy, w zależności o której ja idę do swojej wracam do łóżka jeszcze na godzinkę, dwie albo wstaję, napiję się kawki i działam... Sprzątam, ogarniam czyli chrząkam się po domu:) tutaj zawsze coś jest do roboty pranie, prasowanie, przetwory, obiad zresztą każda z nas to zna..Czy też po prostu wybieram się do pracy...

 A wieczorem umawiam się z mężem na kolacje, tak dobrze czytacie umawiamy się:) mój małżonek ma swoje zainteresowania a ja swoje, popołudniami bardzo często robimy różne rzeczy a później zasiadamy razem do stołu, w tle lecą wiadomości, my siedząc sobie i wcinając to co przygotujemy (ostatnio najczęściej kanapki) rozmawiamy o mijającym dniu. Obok siedzi nasz pies i czeka cierpliwie aż coś jej damy, nie to żeby miała pełną miskę ale od nas woli zdecydowanie bardziej:) Późnej jakiś film, wieczór spędzony razem, zabawa z psem i na tym kończy się zazwyczaj nasz dzień. Tyle w skrócie, nic szczególnego ale jakże mojego!
Z upływem pięciu lat kiedy to mieszkamy razem uważam, że udało mi się z mężem stworzyć fajny, ciepły dom do którego kochamy wracać, w którym uwielbiamy przebywać. Pomimo, ze dużo jeszcze przed nami do upiększenia naszych czterech kątów, czujemy się tu dobrze!

 



Wzięło mnie dzisiaj tak na sentymenty ponieważ jakiś czas temu miałam propozycje pracy i zarobienia fajnych pieniędzy, po dłuższym zastanowieniu zrezygnowałam...wiązała się z tym bardzo duża odpowiedzialność, brak stabilizacji, każdy dzień inny, poznawałabym dużo ludzi fajnych czy nie fajnych, musiałabym się za każdym razem uśmiechać, robić dobrą minę do złej gry, przekonywać ich do czegoś czego do końca sama nie jestem pewna...Ilość zarobionych pieniędzy przekonywało mnie żebym spróbowała, zobaczyła jak to będzie. Ale sumienie zwyciężył, doszłam do wniosku że żadne pieniądze nie zrekompensują mi spokoju, bezpieczeństwa, które teraz mam i w którym jest mi dobrze. 
Wolę swoje monotonne, stabilne życie które uwielbiam, nie potrzebuję żadnych innych atrakcji, pieniądze są ważne ale nie najważniejsze...

I na tym dziś zakończę:)

Kochani udanego, ciepłego weekendu życzę:)




poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Wakacje pełne relaksu:)

Kochani za nami tydzień urlopu. Kolejny rok zawitaliśmy do Ustki, odwiedziliśmy nasze Polskie Morze w którym już nie raz pisałam jestem zakochana. Pogoda dopisała, co prawda deszcz też nas zastał ale nie narzekaliśmy:)
 
Stojąc nad brzegiem morza, patrząc przed siebie, widząc niekończone się pasmo wody czuję się dobrze, czuję spokój, relaks, mam poczucie spełnienia, że nic mi więcej nie potrzeba.
Czuję się po prostu szczęśliwa!


Urlop się udał, było dużo dobrego jedzenia, lody, obowiązkowo gofry, przeróżne rodzaje kawy, spacery z ukochanym wzdłuż plaży, doborowe towarzystwo, książka i nowe Moje mieszkanie:)
Przywiozłam mnóstwo zdjęć i dobrych wspomnień:)
Za rok planujemy wybrać się z mężem również do Ustki ale we wrześniu, na jesień - moje małe marzenie, odwiedzić nasze morze w piękną, złotą jesień, gdzie będzie mniej turystów a plaża tylko dla nas:)
Jutro wracamy do naszej codzienności...
Miłego tygodnia
Trzymajcie się cieplutko:)