środa, 18 grudnia 2013

Szczęśliwa i kolejne ciasteczkowe przepisy:)

Witajcie moi kochani!
Od poniedziałku mnóstwo spraw miałam do pozałatwiania, mnóstwo innych obowiązków takich jak mycie okien, przystrajanie ich, czy porządki przydomowe..
Ale ile przy tym radości miałam i mam do teraz...
Tak..jestem chyba troszkę dziwna;) ale mi to sprawia radość..
 Wczorajszy dzień był bardzo pracowity..wieczorkiem miałam  tylko siły aby przelecieć kilka kartek mojej lektury i od razu zapadłam w głęboki sen..
Uwielbiam takie momenty gdzie padam na tak zwany "pysk" wieczorkiem :)
Gdzie mam to poczucie spełnienia, poczucie że zrobiłam dzisiaj coś dobrego, coś co miało sens.
Mam takie wrażenie że w ostatnim czasie robię trochę dobrego wśród moich bliskich i jestem szczęśliwa z tego powodu:)
 Dziś z samiutkiego rana poleciałam do kuchni jak mąż jeszcze spał, żeby mu zrobić ciasteczka na jakie ostatnio miał ochotę. Lubię jak Jasiek mi mówi że ma na coś ochotę co ostatnio zrobiłam, że bardzo mu to smakowało..dla takich chwil warto posiedzieć w kuchni, oddać cząsteczkę siebie dla jego uśmiechu:)
Ciasteczkowe bomby pokazywałam ostatnimi czas tutaj

 
Dzisiaj pozwoliłam sobie podac Wam przepis na te kuleczkowe słodkości:)
Składniki:
- 250 g cukru pudru
- 60 g masła
- 3 opakowania budyniu czekoladowego (w formie sypkiej)
- 3 łyżeczki kakao
- 3 łyżeczki kwaśnej śmietany
- 2 łyżeczki rumu lub też innego alkoholu:)

Wszystkie składniki wrzucamy do miski, ugniatamy ciasto, formułujemy małe kuleczki, obtaczamy w wiórkach kokosowych lub kakao. Przechowywać w pudełeczku zamkniętym w lodówce. I się zajadać:)
***
Jakiś czas temu dostałam także bardzo miłą niespodziankę od Violi, i jej cudną karteczkę zrobioną własnoręcznie specjalnie dla mnie:) do tego pyszna herbatka, którą już skonsumowałam;)Olejek o zapachu świerku, pachnie nim cudnie, uwielbiam takie olejki, kadzidełka, zapachowe świeczuszki.
 Także Violu oficjalnie jeszcze raz bardzo Ci dziękuję, bardzo mi miło:) 
 

 Na dniach upiekłam też inne ciasteczka:)
Oczywiście już zostały zjedzone:)
Ciasteczka bardzo proste, ale niestety nie udało mi się nie wiem dlaczego ciasta zawinąć w roladkę, więc zamiast ładnych szlaczków mam jakieś takie wygibasy :)ale w smaku pyszniutkie:)
Składniki:
-175g masła (miękkiego)
- 70 g cukru pudru
- 1 łyżeczka cukru waniliowego lub kilka kropel aromatu waniliowego 
- 230 g mąki
- 2 łyżki nutelli lub kremu orzechowego
- 1 łyżka kakao

Przygotowanie:

Masło należy wrzucić do miski i miksować, później wrzucić cukier, cukier waniliowy, dodać mąkę i szybciutko zagnieść ciasto już ręcznie.
Później ciasto należy podzielić na dwie równe części, do jednej z nich dodać nutelle i kakao i energicznie dalej zagnieść. Dwa kawałki ciasta należy rozwałkować osobno, jeden placek położyć na drugi. Jasny na ciemny lub odwrotnie i zawijać powolutku w roladkę (co mi się nie udało;))oczywiście w razie czego oprószać ciasto mąką. Owinąć folią i do lodówki na pół godzinki. Po wyciągnięciu kroimy ciasto w plastry, rozkładamy na blaszce wyłożonej papierem i pieczemy  w 180 stopniach tak 10-15 minut, zwracając uwagę by się nie przypaliły.


Jak już pisałam od poniedziałek mam sporo obowiązków między innymi musiałam pojechać parę spraw pozałatwiać do urzędu i tam pani siedząca za biurkiem uśmiechnięta od ucha do ucha, miła, pomocna tak wprawiła mnie w dobry nastrój, że wydaje mi się, że to dzięki niej ten początek tygodnia stał się lepszy..Bowiem codziennie spotyka mnie dużo życzliwości, ciepła, uśmiechu i mam nadzieję, ze już tak zostanie..
 Tak sobie czasem myślę, popatrzcie ile dookoła nas małych radości, które ciężko nam czasami dostrzec...
Choćby piesek który na powitanie skacze i myrda ogonem. Na przykład jak wracamy z zakupów nasza Dziubka przylatuje do kuchni (tam właśnie kładziemy zakupki) siada uradowana i podekscytowana... Czeka aż coś wyciągniemy dla niej z siatki..I zazwyczaj tak jest...wyciągamy smakołyk. Lubimy kupować jej takie "ciasteczka" bo widzimy ile radości jej to sprawia. 
Czy też bezinteresowne zrobienie herbatki czy ciasteczek dla bliskiej osoby,  uśmiech dla całkiem obcej:)
Doceniajmy te małe radości, małe gesty które sprawiają ze to życie jest lepsze. Ja chcę je doceniać! Codziennie się staram:) 

I tym optymistycznym akcentem żegnam się z Wami:)

Idę leczyć moje zatoki, bowiem okazało się że ma tak zwany katar zatokowy, muszę go dobrze wyleczyć bo skutki uboczne bardzo mnie zaniepokoiły...

Ściskam 
Patrycja:)



12 komentarzy:

  1. Hihi wszystko jak u mnie .. Tj. radosna jestem jak głupia i do tego podobne mam odczucia ;) Lubię się natyrać czasem, bo w sumie sprawia mi to radość i nawet lepiej wtedy człowiek zasypia.

    Hih a ciekawe czy kolejna dotrze na czas (??) :P

    Fajny obrusik ;)

    Kusisz tymi przepisami .. nie zdążę wszystkich wypróbować xDD Musze zacząć buszować po kuchni.

    Pozdrawiam!
    Viola :D

    P.S. "Pozytywne nastawienie nie rozwiąże naszych problemów, ale może da się w ten sposób przekonać ludzi, że warto próbować."

    Henry Albraight

    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Violu:) zacznij, zacznij piec ciasteczka:):)

      Usuń
  2. Jak zawsze domowo ciepło i pysznie:) Jestem pod wrażeniem ich wyglądu mniam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniałe jest uczucie gdy ciasteczka szybko znikają :) A ja uwielbiam zajrzeć na twojego bloga przy porannej kawie :) te 10 min na przeczytanie posta, to dla mnie duża radość, że pomimo gonitwy jaką ostatnio uskuteczniam, zawsze wprawiasz mnie swoim optymizmem w dobry nastrój :) Jak nikt! :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu za tak miłe i ciepłe słowa:) bardzo mi jest miło jak mogę czytać takie budujące słowa skierowane do mojej osoby:):)

      Usuń
  4. Dobrze mówisz o tych małych radościach, które dają moc do działania. Otrzymaną życzliwość poślijmy dalej, a świat się troszku zmieni. Jak w filmie Podaj dalej. :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze mówisz "otrzymaną życzliwość poślijmy dalej a świat się troszkę zmieni":):) Coś w tym jest, np. uśmiech urzędniczki spowodował, że cały dzień miałam radosny i dzieliłam się tym z innymi:):)

      Usuń
  5. U nas identycznie, nasz psinka do zakupów i siat pierwszy, nawet na choince w Wigilię znajduje swoje przysmaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) pieski są kochane, nasza pod choinką znajdzie małą paczuszkę ze smakołykami:) może to śmieszne ale nasza Dziubka co roku dostaje jakiś drobiazg pod choinkę, w końcu przez cały rok była grzeczna i też jej się należy:):)

      Usuń
  6. Poczucie wartościowo spędzonego dnia-bezcenne!!:) ależ Ty kusisz tymi ciasteczkami!!pozdrawiam mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak bezcenne:) Zapraszam na ciasteczko:) dziś piekłam kilka rodzajów:) Wesołych kochana:)

      Usuń