poniedziałek, 30 grudnia 2013

Happy New Year :)

Kochani jutro już ostatni dzień 2013 roku, czas na refleksje, podsumowanie, czas na postanowienia noworoczne...Robicie?? Ja co roku coś tam sobie postanawiam...czy mi się udaje je spełniać? staram się, nie zawsze wychodzi mi to w 100% ale staram się. Rok 2014 chcę żeby był mój, chcę być szczęśliwa, robić to co kocham i każdego dnia uśmiechać się:)

Mijający rok był dla mnie wyjątkowy w końcu odważyłam się założyć bloga, poznałam dzięki temu wielu ciekawych ludzi, blogów..Nawiązałam nowe znajomości, nauczyłam się fajnych rzeczy i zobaczyłam ciekawe, interesujące wnętrza, wasze małe dzieła:) W tym roku spełniło się niejedno marzenie...Na świat przyszła moja ukochana chrześnica, kupiliśmy upragniony od dawna piękny, drewniany stół, przy którym spożywamy każdy posiłek, komodę - którą wprost ubóstwiam, udało mi się także pomalować kuchnię na biało, zmieniliśmy sypialnie,spod moich rąk wyszło wiele rzeczy,dekoracji zdobiących nasze cztery kąty, wypróbowałam mnóstwo pysznych smakołyków: ciasteczek, przetworów...

Poniżej pozwoliłam sobie podsumować mijający roku w Be Happy..
 
  
 Z racji tego, iż bloga prowadzę od czerwca, dziękuję Wam z całego serca za te wspólnie spędzone pół roku:)
 

Szampańskiej zabawy do białego rana:):)
Ściskam mocno
Patrycja


sobota, 28 grudnia 2013

"Alibi na szczęście"

Bardzo lubię czytać, jednak nie jestem typem osoby, która każdy swój wolny czas spędza przy książce. Jednak są w moim życiu takie momenty gdzie bardzo potrzebuję sięgnąć po literaturę, oderwać się od rzeczywistości, przenieść do innego świata.
Powieść "Alibi na szczęście" dała mi doskonałą możliwość przeniesienia się do świata pełnego ciepła i miłości, wspaniałej przyjaźni, zabawnych perypetii ale też tęsknoty i smutku... Jest to książka o wielkiej miłości, determinacji, cierpliwości ukochanego, który robi wszystko by zdobyć serce pięknej i wrażliwej nauczycielki, która pomimo młodego wieku przeszła w życiu nie jedno...Powieść ta niesie nadzieję, że nie wszystko w życiu stracone! Że trzeba wierzyć. Zawsze mieć nadzieję!

Nie raz czytając rozmowy między przyjaciółkami, które w rzeczywistości były dla siebie jak siostry uśmiałam się do łez, nie raz mój małżonek musiał słuchać zabawne teksty wypowiedziane przez jedną z dziewczyn. Powieść pomimo tego, że liczy 650 stron jest napisana świetnie, czyta się ją lekko, z wielką przyjemnością i ciekawością odkrywa nowe sytuacje. Bardzo wciąga. Zazwyczaj czytałam ją wieczorkiem, zatracałam się w niej tak, nie zważając na to jak już późno i pora iść już spać:) 

Anna Ficner- Ogonowska jest pierwszą polską autorką, którą miałam okazje czytać, nie przypominam sobie bym sięgała do książek Polskich autorów. Bardzo spodobało mi się również to, że akcja toczy się w naszym kraju (w większości), gdzie mogę poczytać o moim ukochanym morzu, gdzie moja wyobraźnia jeszcze lepiej potrafi odtworzyć to co czytam..

Jestem szczęśliwa, tak moi mili, jestem szczęśliwa, że powstały kolejne części tej powieści, że na tym się nie skończyło. Powiem Wam, że nie nigdy nie lubiłam "żegnać" się z moimi bohaterami...Nie lubiłam jak książka dobiegała końca...Zawsze to coś się kończyło..A tutaj miła niespodzianka bo z tego co się orientuję to powstały jeszcze dwie kolejne książki, które są kontynuacją "Alibi na szczęście" :)

Bardzo polecam ową lekturę, przyniesie nam dużo wrażeń, wzruszeń ale też i sporo radości:)

Miłego weekendu życzę:)
Patrycja

Rocznicowo :)

Dzisiejszy dzień jak coodzień, nie świąteczny, nie noworoczny a dla mnie jak że ważny, wręcz niezwykły...:)
Nie raz wspominałam na blogu mojego męża, zawsze (bynajmniej tak mi się wydaje;)) mówię o nim ciepło bo jest bardzo ciepłym, życzliwym i sympatycznym człowiekiem.

Dokładnie trzy lata temu o tej porze szykowaliśmy się do jednego z najważniejszych dni w naszym życiu...
Stanąć przed Bogiem i przysiądź sobie, że nie opuszczę Cię aż do śmierci..
W ciągu roku obchodzimy dwie rocznice ślubu cywilnego i kościelnego, obie są dla mnie bardzo ważne..
Ślub cywilny z racji tego że to nasz pierwszy ślub,a kościelny bo zawsze o nim marzyłam. 
Marzyłam żeby stanąć z ukochaną, najbliższą osobą memu sercu przed ołtarzem i wypowiedzieć jakże ważne dla mnie słowa przysięgi..

Dziś tak "oficjalnie" chciałbym podziękować mojemu mężowi za te wszystkie lata spędzone razem..
Za te przed jak i po ślubie.. 
Za to, że jest przy mnie zawsze..
Za to, że codziennie czuję jego miłość...
Za to, że umie mnie zaskoczyć...rozweselić...
Choćby nie wiadomo co się działo a mam go blisko siebie, to wiem że będzie dobrze...
Mój mąż ma w sobie taką moc, że potrafię przyjść wykończona, zmęczona, zdenerwowana a on przytuli mnie i od razu czuję jak odpoczywam, jak cała złość, wysiłek odchodzi...
Nie raz śmieję się, że on jest takim moim "Lekiem na całe zło" :):)
 
Choć nie zawsze wszystko układa się kolorowo (powiedzmy sobie szczerzę samo życie..)
Ja wiem że damy sobie ze wszystkim radę bo mam siebie...


Serduszko wszystkiego najlepszego z okazji naszej rocznicy, byśmy się razem i szczęśliwie zestarzeli:)
Kocham Cię :*

***
 "Zaczaruj mnie na życie całe bo tylko z Tobą zostać chcę, niech wszystko będzie doskonałe tak jak Ty gdy kocham Cię, bo zawsze dobrze to wiedziałam że jest na świecie taki ktoś kto będzie duszą, sercem, ciałem chciał podzielić ze mną los..."

Kombi "Zaczaruj mnie"
Słowa piosenka mniej znanej a przeze mnie uwielbianej:)

***

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Z Świątecznymi życzeniami...:)

Kochani z okazji nadchodzących Świat Bożego Narodzenia chciałabym Wam życzyć z całego serca wszystkiego co piękne, radosne... 
nadziei  na lepsze jutro... 
odpoczynku, zwolnienia oddechu... 
nabrania dystansu do tego co nas otacza... 
dużo szczerego śmiechu...
 pięknych, rodzinnych wspomnień... 
filiżanki dobrej, pachnącej kawy, pyszności na stole...

Zdrowych i Radosnych Świąt:)


 A poniższy kotek to miły prezencik od Ani:) DZIĘKUJĘ kochana:)

 

 Ps. Cieszę się, że te Święta mogę spędzać z Wami:)

Trzymajcie się cieplutko:)

*PATRYCJA*




piątek, 20 grudnia 2013

Świąteczne wydanie Grenn Canoe style - zapraszam:)

Kochani moi zapraszam do świątecznego rejsu z Asią :)
Magazyn znajdziecie klikając poniższy link

 http://issuu.com/greencanoe/docs/gcs-zima_2013
Przepiękne zimowo - świąteczne ilustracje, dobre artykuły do poczytania, domy które warto zobaczyć i wspaniałe nagrody do wygrania:)
 
Gotowi na zimową czółnową podróż??

Ja zaparzam sobie dzbanek herbaty i zasiadam do wieczornej lektury, już nie mogę się doczekać:):)

Miłego weekendu moi mili:)

Patrycja

środa, 18 grudnia 2013

Szczęśliwa i kolejne ciasteczkowe przepisy:)

Witajcie moi kochani!
Od poniedziałku mnóstwo spraw miałam do pozałatwiania, mnóstwo innych obowiązków takich jak mycie okien, przystrajanie ich, czy porządki przydomowe..
Ale ile przy tym radości miałam i mam do teraz...
Tak..jestem chyba troszkę dziwna;) ale mi to sprawia radość..
 Wczorajszy dzień był bardzo pracowity..wieczorkiem miałam  tylko siły aby przelecieć kilka kartek mojej lektury i od razu zapadłam w głęboki sen..
Uwielbiam takie momenty gdzie padam na tak zwany "pysk" wieczorkiem :)
Gdzie mam to poczucie spełnienia, poczucie że zrobiłam dzisiaj coś dobrego, coś co miało sens.
Mam takie wrażenie że w ostatnim czasie robię trochę dobrego wśród moich bliskich i jestem szczęśliwa z tego powodu:)
 Dziś z samiutkiego rana poleciałam do kuchni jak mąż jeszcze spał, żeby mu zrobić ciasteczka na jakie ostatnio miał ochotę. Lubię jak Jasiek mi mówi że ma na coś ochotę co ostatnio zrobiłam, że bardzo mu to smakowało..dla takich chwil warto posiedzieć w kuchni, oddać cząsteczkę siebie dla jego uśmiechu:)
Ciasteczkowe bomby pokazywałam ostatnimi czas tutaj

 
Dzisiaj pozwoliłam sobie podac Wam przepis na te kuleczkowe słodkości:)
Składniki:
- 250 g cukru pudru
- 60 g masła
- 3 opakowania budyniu czekoladowego (w formie sypkiej)
- 3 łyżeczki kakao
- 3 łyżeczki kwaśnej śmietany
- 2 łyżeczki rumu lub też innego alkoholu:)

Wszystkie składniki wrzucamy do miski, ugniatamy ciasto, formułujemy małe kuleczki, obtaczamy w wiórkach kokosowych lub kakao. Przechowywać w pudełeczku zamkniętym w lodówce. I się zajadać:)
***
Jakiś czas temu dostałam także bardzo miłą niespodziankę od Violi, i jej cudną karteczkę zrobioną własnoręcznie specjalnie dla mnie:) do tego pyszna herbatka, którą już skonsumowałam;)Olejek o zapachu świerku, pachnie nim cudnie, uwielbiam takie olejki, kadzidełka, zapachowe świeczuszki.
 Także Violu oficjalnie jeszcze raz bardzo Ci dziękuję, bardzo mi miło:) 
 

 Na dniach upiekłam też inne ciasteczka:)
Oczywiście już zostały zjedzone:)
Ciasteczka bardzo proste, ale niestety nie udało mi się nie wiem dlaczego ciasta zawinąć w roladkę, więc zamiast ładnych szlaczków mam jakieś takie wygibasy :)ale w smaku pyszniutkie:)
Składniki:
-175g masła (miękkiego)
- 70 g cukru pudru
- 1 łyżeczka cukru waniliowego lub kilka kropel aromatu waniliowego 
- 230 g mąki
- 2 łyżki nutelli lub kremu orzechowego
- 1 łyżka kakao

Przygotowanie:

Masło należy wrzucić do miski i miksować, później wrzucić cukier, cukier waniliowy, dodać mąkę i szybciutko zagnieść ciasto już ręcznie.
Później ciasto należy podzielić na dwie równe części, do jednej z nich dodać nutelle i kakao i energicznie dalej zagnieść. Dwa kawałki ciasta należy rozwałkować osobno, jeden placek położyć na drugi. Jasny na ciemny lub odwrotnie i zawijać powolutku w roladkę (co mi się nie udało;))oczywiście w razie czego oprószać ciasto mąką. Owinąć folią i do lodówki na pół godzinki. Po wyciągnięciu kroimy ciasto w plastry, rozkładamy na blaszce wyłożonej papierem i pieczemy  w 180 stopniach tak 10-15 minut, zwracając uwagę by się nie przypaliły.


Jak już pisałam od poniedziałek mam sporo obowiązków między innymi musiałam pojechać parę spraw pozałatwiać do urzędu i tam pani siedząca za biurkiem uśmiechnięta od ucha do ucha, miła, pomocna tak wprawiła mnie w dobry nastrój, że wydaje mi się, że to dzięki niej ten początek tygodnia stał się lepszy..Bowiem codziennie spotyka mnie dużo życzliwości, ciepła, uśmiechu i mam nadzieję, ze już tak zostanie..
 Tak sobie czasem myślę, popatrzcie ile dookoła nas małych radości, które ciężko nam czasami dostrzec...
Choćby piesek który na powitanie skacze i myrda ogonem. Na przykład jak wracamy z zakupów nasza Dziubka przylatuje do kuchni (tam właśnie kładziemy zakupki) siada uradowana i podekscytowana... Czeka aż coś wyciągniemy dla niej z siatki..I zazwyczaj tak jest...wyciągamy smakołyk. Lubimy kupować jej takie "ciasteczka" bo widzimy ile radości jej to sprawia. 
Czy też bezinteresowne zrobienie herbatki czy ciasteczek dla bliskiej osoby,  uśmiech dla całkiem obcej:)
Doceniajmy te małe radości, małe gesty które sprawiają ze to życie jest lepsze. Ja chcę je doceniać! Codziennie się staram:) 

I tym optymistycznym akcentem żegnam się z Wami:)

Idę leczyć moje zatoki, bowiem okazało się że ma tak zwany katar zatokowy, muszę go dobrze wyleczyć bo skutki uboczne bardzo mnie zaniepokoiły...

Ściskam 
Patrycja:)



niedziela, 15 grudnia 2013

Kulinarna niedziela z książką w tle:)

Kochani jak Wam mineła niedziela??
U nas leniwie, przyznam się Wam szczerzę, że do południa chodziłam jeszcze w piżamie :)
Późnym popołudniem pojechaliśmy na malutkie zakupy, gdyż musieliśmy kupić kilka brakujących produktów... W sklepach obłędny szał..brak miejsc parkingowych, ludzi tłumy a my wśród nich..:)

I tak jak wróciliśmy nastawiłam już uwielbiany przez nas wypiekacz do chleba do wyrobienia ciasta na pizze, składniki wsypane, czas mieszania, nagrzewania i co tam jeszcze innego robi ta maszyna to 1 godzinka i 30 minut..
W między czasie małżonek pokroił wszystkie dodatki jakie chcieliśmy aby znalazły się na naszej pizzy..

 Tak wyglądały przygotowania:)
Maszyna sprawiła, że ciasto stało się bardzo delikatne, puszyste...
Po wyłożeniu na blaszce ciasto posmarowaliśmy sosem zrobionym przeze mnie. Przepis znajdziecie Tutaj.
Później już  mogliśmy sobie dodawać to co chcieliśmy...Jak dla nas obowiązkowo musiało być dużo sera - uwielbiamy go :)

I gotowe! Macie ochotę:):)
A ja w między czasie zabrałam się na szybciocha za pieczenie pysznych cynamonowych ciasteczek, kształtem przypominających ślimaczki czy serduszka jak kto woli:)
  Sprawa bardzo prosta, szybka a jaka pyszna:)
Sami popatrzcie, przygotowałam kilka zdjęć, które powinny ułatwić Wam ich zrobienie:)
Podstawą jest ciasto francuskie, które można samemu zrobić albo też i łatwiej je kupić..
(Tak jak już jestem przy cieście francuskim, to tym razem kupiłam ale następnym zrobię w mojej magicznej maszynie..Tak kochani ona potrafi też robić ciasto:))
1/3 szklanki cukru i 1 łyżkę cynamonu należy ze sobą wymieszać. 
Ciasto francuskie położyć na stolnicy i rozsmarować na nim naszą mieszankę, leciutko dociskając ją do ciasta.
Później składamy ciasto na pół tak jak na poniższym zdjęciu i kolejny raz smarujemy naszą mieszanką, lekko dociskając. Tak jakbyśmy chcieli zamknąć książkę... Następnie jeszcze raz składamy boki (prawe zdjęcie) smarujemy mieszanką...
Jeszcze raz ciasto składamy - tak aby powstała nam rolada, widoczna poniżej
 
 Całość lekko dociskamy. Kroimy w paseczki i układamy na blaszce lekko natłuszczonej i wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy w temp. 200 stopni C przez 15 minut (aż ciasteczka się zarumienią) 
Ważna uwaga!:)
Ciasteczka należy kłaść w większych odstępach ponieważ rosną do sporych rozmiarów:)
Prawda, że prościutkie?
A jakie pyszne i pięknie wtapiają się w klimat świąteczny:)
 A tak wyglądają po wyciągnięciu z piekarnika 
 Nie wspomnę już o tym pięknym zapachu cynamonu roznoszącym się w całym domu:)
 Dzisiaj dostałam w prezencie świątecznym od małżonka książkę, którą sama sobie wybrałam:)
Buszując po księgarni i szukając czegoś wyjątkowego, co mi wpadnie w oko...znalazłam fascynującą powieść "Alibi na szczęście" autorki Anna Ficner-Ogonowska.
Książka zapowiada się bardzo dobrze, w sam raz będę miała na zimowe wieczorki przy smakołykach i herbatce:) 
Jest to debiutancka książka wydana przez tą autorkę, zdążyłam się już dowiedzieć że powstały trzy części tej powieści:)
Moją uwagę przyciągnęła treść, która widnieje z tyłu książki (zawsze pierwsze to co czytam:)) 
Pozwolę sobie zacytować ... "To pełna ciepła i nadziei opowieść, że nic nie zamyka nam drogi do szczęścia. Bo szansa na nowe życie jest zawsze i tylko od nas zależy, czy zechcemy ją wykorzystać"
Z tego co się dowiedziałam akcja toczy się nad naszym Polskim morzem, a ja je wprost uwielbiam:):)
Po przeczytaniu z chęcią napiszę jak moje wrażenia:)

Kończę już moi drodzy, jak widzicie dzisiaj u nas połowę dnia spędzona na lenistwie a w drugiej działo się kulinarnie:) Mam nadzieję, że zainspirowałam Was do zrobienia domowej pizzy i ciasteczek:) 

Żegnam się z Wami z moim małym szczęściem, które nie lubi jak jej się zdjęcia robi:):)
 


*** Patrycja ***
 




sobota, 14 grudnia 2013

Czerwień ogarnia naszą przestrzeń i małe radości :)

Już tylko dziesięć dni dzieli nas od świąt na które chyba wszyscy z niecierpliwością czekamy...
Mam tylko ogromną nadzieję, że i u nas spadnie choć trochę śniegu..
Póki co choineczkę już wczoraj ubrałam, przy dźwiękach świątecznych piosenek..Czułam się jak takie małe dziecko - szczęśliwie nuciłam sobie i ruszałam w rytm muzyczki:)
A to kilka migawek z dzisiejszego popołudnia :)
 

Ubrałam ją tylko w światełka i łańcuch a dziś wraz z mężem dokończyliśmy nasze dzieło, jest cudne:)

Zrobiło się niesamowicie pięknie, nastrojowo.. Złoto - czerwone światełka mienią się na choince odbijając przy tym brokatowe bombki i łańcuchy...
Płomienie świeczek (są dosłownie wszędzie) cudnie migoczące...
A z komika wydobywa się zapach drewna i  iskrzący się ognień..
 
 
 Choroba - złośliwa nie chcę mnie opuścić...(chyba dobrze jej u mnie;) powoduje to ogromne lenistwo.. Staram się z nim walczyć! Twórczo działając między innymi robiąc stroiki dla znajomych, mamy, teściowej no i dla siebie do naszego gniazdka..
 Bardzo spodobała mi się zabawa z przyozdabianiem wianków i stroików - uwielbiam takie ręczne robótki;)
 
 I dla mamy:)
Kocham ten czas oczekiwania, czas przygotowań, porządków, kupowania dodatkowych ozdób - bo według mnie - zawsze ich mało;) 
 Piękne podkładki z filcu kupiłam będąc w Niemczech za 1 euro:)
 
 
 Komoda także dostała kilka świątecznych ozdóbek - nie mogłam się powstrzymać:)
I tak sobie przy tych wszystkich magicznych światełkach, przy dźwiękach pięknej muzyki ostatnimi czasy rozmyślam, dumam nad swoim życiem...
 W głowach cały czas myśli świąteczne a przecież już ostatnie dni starego roku, powolutku czas na podsumowania..
Nie wiem czy to z powodu nadchodzących świąt czy też kończącego się roku... Ale w mojej głowie mnóstwo różnych myśli..
Też macie teraz taki okres? Czy tylko ja jestem takim wyjątkiem;)?
 

 ****
Nawiązując do drugiej połowy tematu posta moje "małe radości" 

Odkąd pamiętam uwielbiam zdjęcia, ostatnimi czasy marzyłam o zrobieniu galerii w salonie, galerii w której umieszczalibyśmy zdjęcia z okresu naszej młodości, narzeczeństwa, naszych bliskich, to co kochamy.
I spełniliśmy małe marzenie o rodzinnej galerii. Codziennie przy spożywaniu posiłków możemy patrzeć i powspominać ;) Póki co zawisło dwanaście białych ramek, z biegiem lat chcemy dołączać nowe zdjęcia, uwieczniające piękne chwile naszego życia.


 Dziś kupiłam ozdobne sznurki, które od razu jak je ujrzałam i cenę (niespełna 4 zł. Jeżeli ktoś by chciał to kupiłam je w Castoramie) nie zawahałam się i wzięłam trzy ruloniki. Już nie mogę się doczekać kiedy sznureczki wykorzystam a mam w planach między innymi ozdobić nimi prezenciki dla rodziny:) No i kupiłam sobie od dawna upragniony przeze mnie klej na gorąco, maluśki, podręczny taki fajny:) jakie drobiazgi a mnie uszczęśliwiają - jak niewiele potrzeba;)


Chciałam się też pochwalić tak nie skromnie;) co dostaliśmy już w prezencie pod choinkę.. 
Wypiekacz do chlebka, mogę w nim robić ciasto na drożdżówki, bułeczki, pizze. Jest cudowny!
Prezencik dostaliśmy od rodziców mojego małżonka dwa dni temu a już drugi razy piekłam w nim chlebek:)

I kolejne moje marzenie spełnione, bo odkąd stałam się panią domu marzyłam o tym by pachniało u nas ciastem, świeżym pieczywkiem. Bym mogła pochwalić się upieczonym przez siebie chlebem. I mam kolejne marzenie spełnione;)
 
W smaku jest bardzo dobry, od razu go zjadamy, właśnie teraz wyciągnęłam świeżutki, pachnący chlebek ze słonecznikiem na kolacyjkę, zapewne do jutra nie dotrwa;)

Jakby ktoś nie miał pomysłu na prezent polecam, naprawdę rewelacyjna i pyszna sprawa,:)

Do usłyszenia moi kochani niebawem
Miłego wieczorku życzę:)
Patrycja

sobota, 7 grudnia 2013

Święta już tuż, tuż...

Odwiedził Was wczoraj święty Mikołaj??
Mnie tak...obdarował prezencikami i to szczodrze...:):)
Oj chyba musiałam być bardzo grzeczna w tym roku;)
Specjalnie dla swojego osobistego mikołajka oraz dla bliskich zrobiłam pyszne orzechowe rogaliki z przepisu Madzi, znajdziecie go w jej cudnej książce, którą możecie nabyć tutaj.
Pewne jest, że na święta też je zrobię!
 
  Coraz bliżej święta jeszcze niespełna trzy tygodnie i wigilia...Tak, tak kochani sama nie umiem w to uwierzyć..
Szykujecie się już do jednych z ważnych świąt w tym roku? Lista zakupów zrobiona? prezenty kupione? Jak tam wyglądają domowe porządki? 
U mnie z tym wszystkim powolutku do przodu;)
Co chwilę w radiowych głośnikach rozbrzmiewa świąteczna muzyka, uwielbiam słuchać takich nutek robiąc np. świąteczne ciasteczka, stroiki, kartki czy też inne rzeczy..
Jak narazie jednak ciężko mi poczuć ten przedświąteczny czas..może przez to że jestem chora i brakuje mi chęci na cokolwiek..?(Nos to ja już w ogóle nie czuję:):)
 Może też dlatego że u nas ciężko ze śniegiem. Za oknami zawieje, wichury..Coś tam sobie momentami prószy..
Mam jednak nadzieję, że do świąt spadnie sporo śniegu, jakoś nie wyobrażam sobie wigilii bez białego puchu, jak dla mnie to on tworzy połowę świątecznej magii;)
Poniżej chciałam się z Wami podzielić moimi drobnymi zmianami jakie wprowadziłam ostatnio do sypiali, popatrzcie..
 
 Moja mała miłość - kochana psinka:) Cud, że udało mi się zrobić jej zdjęcie. Jak widzi aparat od razu ucieka:)
 A to już w salonie
Parę dni temu udzielałam się twórczo. Bowiem kilku osobom zobowiązałam się coś zrobić i tak powolutku wywiązuję się z danej obietnicy;)
 Coraz częściej wprowadzam akcenty świąteczne, Mam nadzieję, że nowy tydzień przyniesie mi zdrówka i dużo sił, bo dużo planów przede mną a czy je zrealizuję...?
Czas pokaże..

 Żegnam się z Wami moi drodzy tym o to obrazkiem  - wschód słońca w mroźny poranek..
Cudownie jest móc z kubkiem gorącej kawki spoglądać na tak piękny wschód, dobrze jednak że nie musiałam wychodzić z domu na to zimno:)


Pozdrawiam cieplutko wszystkich którzy do mnie zaglądają życząc miłej i mniej wietrznej niedzieli:)

Patrycja