piątek, 29 listopada 2013

Kalendarz adwentowy...

I mamy końcówkę listopada, w niedzielę już pierwszy grudnia czyli idealny moment na zrobienie swojego kalendarza adwentowego i o nim dziś właśnie będzie mowa;)
Kalendarz adwentowy jak sama nazwa mówi jest kalendarzem który służy do odliczania dni od pierwszego grudnia do Wigilii Bożego Narodzenia. Zwyczaj ten jest pielęgnowany w wielu krajach na całym świecie w rodzinach chrześcijańskich. Jest to projekt który dzięki niewielkiemu nakładowi finansowymi możemy go zrobić wraz z dziećmi w domu.
Jednak nie jest to frajda tylko dla dzieciaków ale także i dorośli mogą odczuwać radość, mały dreszczyk emocji z codziennego otwierania torebeczki i zastanawiania się nad tym co tam dziś znajdziemy:)

W tym roku kontynuując zeszłoroczną tradycje zrobiłam swój kalendarz, teraz dumnie prezentuje się w salonie:)
Wszystkie torebeczki jak pisałam we wcześniejszym poście zrobiłam własnoręcznie. Lubię bawić się z takimi drobnostkami, sprawia mi to nadzwyczajnie w świecie przyjemność..:)
W środku każdego pakuneczka jest mała niespodzianka w postaci jednego cukierka ;)
Pewnie zadacie sobie pytanie dlaczego tylko jednego jak jest nas dwójka??
Zatem już Wam tłumaczę zakupiłam 48 słodkości, tak aby każdego dnia czekał na nas mały słodki upominek, ale przy wczorajszej pracy nad owym kalendarzem mój ukochany wpadł na pomysł, że może jednego cukierka włożymy tak aby codziennie wyciągając jednego musielibyśmy się nim przełamać dając sobie przy tym buziaka:) 
Nie chodziło o to, że brakuje mu na coodzień czułości..o nie, nie;)
Reszta cukierków poprostu została zjedzona wczoraj - taki to miał przebiegły plan:) a że ja uwielbiam czułości i słodkości od razu się zgodziłam...Takiego o to sprytnego mam męża:)
 
Torebeczki na początku chciałam bardziej przystroić. Jednak po zawieszeniu ich spodobały mi się w tej wersji więc póki co tak zostaną:)
  Do kalendarza można także włożyć np. drobne zabawki (dla dzieciaczków), propozycje zadań do wykonania, pomysł zabawy na zimowe dni, krótkie świąteczne opowiadania... 
Istnieje możliwość, że łańcuch w grudniu dostanie jeszcze bardziej przystrojony o bombki i inne świecidełka...
 Powolutku w domu zaczyna się roić od akcentów świątecznych..
Siłą rzeczy pomimo tego, że nic specjalnego nie robię to patrząc na zdjęcia jakie tutaj pokazuję, no nic jak klimat świąteczny;) 
Tworząc kolejny wianek pozostałe bombki wrzuciłam do kryształowego wazonu i tak o to powstała fajna ozdoba.
Ostatnimi czasy jestem zawiankowana, tworzy się już trzeci, tak mi się to spodobało:)
A tak jest u nas po zmroku...

***

Magicznie:)
Mam nadzieję, że moja idea kalendarza adwentowego przypadnie Wam do gustu..
Jestem ciekawa Waszych pomysłów, czy w ogóle sami robicie własne kalendarzowe dzieła?

Pozdrawiam wszystkich serdecznie życząc udanego, pełnego wróżb weekendu. Przecież jutro Andrzejki:)
U nas sobota zapowiada się bardzo miło, bowiem jedziemy z mężem na spotkanie z przesympatyczną, filigranową kobietką o wielkim sercu oraz z jej rodzinką:) Już nie mogę się doczekać...Czuję, że będzie naprawdę fajnie:)
Ale o tym w następnym poście...

Patrycja


poniedziałek, 25 listopada 2013

Zimowy konkurs u Joasi w Uwielbiam czarować w domu:)

Dziś chciałabym Was namówić do wzięcia udziału w fajnym konkursie organizowanym przez fantastyczną osóbkę Joasie oraz sklep w którym możemy znaleźć cudne rzeczy do naszego domku Wonder Home.

 

Temat przewodni konkursu brzmi:

"Jak tworze klimat zimowo-świąteczny w swoim domu"

Należy nadesłać jedno zdjęcie zrobione w naszym domu dotyczące tej tematyki. 
Klimat zimowo-świąteczny nie jednej z nas jest teraz bardzo bliski:)
 Więc tym bardziej zapraszam z wielką chęcią i Was do zabawy, nie wiele wysiłku nas to kosztuję a możemy wygrać fajniutkie nagrody:)

 

Reszta zasad zimowego konkursu u Joasi 

 Ja już zaklepałam że biorę udział w tym konkursie i w głowie pojawiają mi się pomysł co będę mogła pokazać:)

Udanego tygodnia kochani, dziś spadły pierwsze płatki śniegu:)
Cieszę się na to jak małe dziecko:):)


piątek, 22 listopada 2013

Wiankowo...świąteczne dekoracje cz.II

Ostatnie dni wnoszą do mojego domu coś nowego...
 Zaintrygowana nowymi meblami, przemyśleniami na temat jak je ułożyć, gdzie najlepiej będą wyglądać, szukaniem jeszcze wypoczynku i maluśkiego stołu aby tylko kawkę na nim postawić. W tym całym zgiełku
 myślę o nadchodzących świętach.. Za miesiąc o tej porze powinniśmy mieć już wszystko no może prawie wszystko przygotowane i oczekiwać na ten rodzinny czas..
Swoje tegoroczne przygotowania do świąt zaczęłam wcześniej niż dotychczas..
W końcu gdzie jeszcze czas na porządki, pichcenie, szukanie prezentów itp.

Kochani jak tak patrzę ile teraz w sklepach pięknych wręcz cudnych rzeczy, na których widok od razu wydałabym każde pieniądze żeby tylko były moje.. Jednak po chwili sama siebie trzepnę żebym się opamiętała;) 
Muszę czasami tak drastyczniej do siebie podchodzić bo bym miała w domu jeden wielki sklep:)
 
Zainspirowana więc różnymi zazwyczaj internetowymi sklepami gdzie mnóstwo powtarzam mnóstwo pięknych drobiazgów, postanowiłam zadziałać twórczo i kilka dni temu wyczarowałam sobie swój własny świąteczny wianek...
Który odbiega od tych ślicznych, pięknie przyozdobionych w sklepach ale jest mój i co najfajniejsze nic za niego nie zapłaciłam bo wszystkie materiały już miałam;)
 
Odkąd pamiętam już za dzieciaka bardzo lubiłam rysować, wycinać, kleić fakt nie zawsze wychodziło mi to idealnie więc miałam zasadę, że jak mi się spodoba to co zrobiłam to znaczy, że może być i mogę to pokazywać innym;)
(a bywało i tak, że były rzeczy które po zrobieniu wyrzucałam bo mi się nie podobały. Nic nie zrobię jak człowiek taki samokrytyczny. Zapewne wiele z Was wie o czym mówię);)
 

 Wianek jest zabombkowany do połowy, w kolorze pięknej czerwieni, co zdjęcia nie za bardzo oddają...
Bombki są różnej wielkości ale też i różnego rodzaju od przezroczystych, brokatowych, matowych po na wysoki połysk


 Początkowo jego przeznaczenie było inne, chciałam mieć piękny, duży wianek na środku stołu, żeby nam towarzyszył przy każdym spożywanym posiłku..Jednak plany się zmieniły gdy zabrakło mi nadzwyczajnie w świecie małych bombek;) Na początku pierwszą myślą było "to dokupię i później dokończę" jednak później zaczęłam przypasowywać go na kominek..I tak oto mój pierwszy w życiu przeze mnie wykonany świąteczny wieniec został swoje miejsce na kominku.. Nie zamierzam już zmieniać mu miejsca, bo moim zdaniem pasuje tam idealnie a zawsze przecież mogę zrobić sobie nowy;)  
A tak wygląda w całej okazałości...
I już na kominku zawieszony
 

I jak Wam się podoba? Myślę, że nie wygląda źle;) 
Warto czasem siąść w domu i pobawić się tworząc przy tym różne ozdoby:)

Jak zdążyliście zauważyć wianek jest jednokolorowy dlatego, iż tegoroczne święta w moim domu to przede wszystkim czerwień!
Pojawią się także inne barwy ale to czerwień będzie królową:)
Pomimo tego, iż bardzo podobają mi się domy ubrane w inne świąteczne odcienie, no jakoś jak narazie nie umiem i nawet nie chcę się przełamywać... Święta Bożego Narodzenia kojarzą mi się między innymi właśnie z tym ciepłym kolorkiem. Jak tylko zbliża się grudzień i widzę czerwone ozdoby odrazu  tak cieplej na serduchu, myślę sobie wtedy "święta idą" :) Poprostu to czuję kolor czerwony i święta to właśnie to w czym jest mi dobrze, z czym bardzo fajnie się czuję;)

Kochani zbliża się weekend, jakie macie plany? 
Może jakieś świąteczne ozdóbki szykujecie?

Zmykam już zabrać się za rzeczy, które leża i czekają aż mi się zachcę;)

Zatem miłego, twórczego oraz rodzinnego weekendu Wam życzę:)

Patrycja 

czwartek, 21 listopada 2013

Ach to drewno - komoda:):)

Ostatnie dni są dla mnie bardzo owocne w zakupie nowych mebli do naszego dumnie nazwanego salonu:) Najpierw cudny stół z krzesłami za rewelacyjną cenę, a teraz komoda wprost idealna!! 
Nasze szczęście jest jeszcze większe ponieważ oba nowe nabytki wyglądają jakby zostały zakupione w komplecie, nie myślałam, że uda nam się znaleźć idealnie współgrające ze sobą meble, nie kupując ich wcześniej w salonie...
Musze się przyznać, że póki co to mój mąż ma oko do wyszukiwania takich perełek i to on wypatrzył je na internecie:)

 
 Jechaliśmy po nią 100km, ale nie przejął nas ten fakt bo naprawdę warto było! Bardziej zirytowało nas to, że na miejscu dowiedzieliśmy się że komoda kosztuje o 200zł więcej niż było pokazane na internecie.. 
Możecie sobie wyobrazić jak się zdenerwowaliśmy, w końcu nie są to małe pieniądze. Pani widząca nasze oburzenie opuściła nam aż 50 zł i dała maluśką, drewnianą choineczkę... okazało się, że nadzwyczajnie w świecie się pomylili... A nas ta pomyłka kosztowała 150 zł;)
Ale nic najważniejsze, że jesteśmy bardzo zadowoleni:)
 
  Jak zapewne zauważyliście komoda ma bardzo podobne okucia do nóżek stołu, co nam od razu wpadło w oko:)
 
 Jest bardzo pojemna, włożyłam tam rzeczy, które miałam we wcześniejszych szafkach i zostało mi jeszcze sporo miejsca, które będę musiała wygospodarować:) 
Jesteśmy wprost nią zachwyceni:)
 Bardzo się cieszę bo jeszcze troszkę i będę mogła pokazać nasz salon w całej okazałości:)
Jak Wam się podoba nasz nowy nabytek??

Kochani mamy już powolutku końcówkę listopada, dzień za dniem tak ucieka...
Mnóstwo planów, pomysłów, różnych spraw osobistych do pozałatwiania a w ostatnim czasie jakoś nadzwyczajnie w świecie mam lenia, teraz jest to mój najwierniejszy kompan;)

Dziś troszkę zmobilizowałam a wręcz zmusiłam się do załatwienia paru zaległych spraw, projektów.. 
Też tak teraz macie?? Jakoś chyba musi to samo przejść, mam taką nadzieję;)
Zresztą  powiedźcie mi jak ma mi się coś chcieć jak pisząc do Was teraz siedzę przy lampce swojskiego, przez nas robionego winka, dookoła cisza..Normalnie tak niewiele potrzeba a człowiek szczęśliwy i leniwy;)

  
Już jutro w końcu weekend... Nam niestety upłynie on w szkole, ale może uda się wcześniej urwać hihi ;)

Trzymajcie się cieplutko:)

Patrycja

poniedziałek, 18 listopada 2013

Stół w którym się zakochałam;)

Jakże jestem szczęśliwa mając już w swoim salonie piękny, solidny stół z czterema prostymi krzesłami. Właśnie taki jaki sobie wymarzyłam..
Jestem w nim zakochana bez pamięci;)
Za każdym razem przechodząc obok cały czas spoglądam i cieszę oczy:)
Myślę, że to jedna z tych najlepszych decyzji w naszym życiu jaką podjęliśmy, bo kosztował naprawdę nie wiele a jest porządny i co najfajniejsze drewniany!
Mam nadzieję, że posłuży nam dobrych parę lat...

Rzeźbione nogi i te okucia na nich..sprawiają że stół jest prosty ale zarazem i stylowy...

   
Od jakiegoś czasu szukaliśmy stołu do salonu nie miał być duży, taki właśnie na cztery osoby z prostymi krzesłami bez żadnych obić, siedziska miały być drewniane i tyle... 
Przeszło miesiąc obserwowaliśmy ten stół, od razu go nie kupiliśmy ponieważ byłam wtedy w Niemczech, więc nie pozwoliłam żeby małżonek zadecydował sam:) chciałam zobaczyć go na własne oczy, czy mi się spodoba tak jak na zdjęciu...Później jak już wróciłam, zanim nacieszyłam się domem troszkę czasu zleciało..Jakoś tak do końca nie było nam w głowie szukać czegoś dalej, aż tu wczoraj zobaczyliśmy, że owy stół jest dalej na sprzedaż i to na dodatek cena zeszła o 50 zł w dół, niby nie dużo ale zawsze coś:)
Stwierdziliśmy z mężem, że to cacko czeka na nas, że to jakiś znak aby go kupić i tak na wariackich papierach pojechaliśmy, rozkręciliśmy, kupiliśmy:)
Pomimo tego, że wróciliśmy dość późno wybłagałam mojego współmałżonka aby złożył nasz nowy nabytek i tak o to dziś już od rana kombinowałam gdzie stół ulokować:)


Teraz wypatrujemy komodę i narożnik:)

A to dzisiejszy wieczór kominek rozgrzewa atmosferę w domu, pierniczki nie polukrowane bo też od wczoraj nie za wiele ich zostało...:)



Jak Wam się podoba??

Udanego tygodnia moi mili, ja uciekam dalej delektować się klimatem jaki panuję u mnie w domciu:)

Patrycja

niedziela, 17 listopada 2013

Pierniczkowo i Weekednowe leniuchowanie :)

Witajcie moi kochani, jak niezmiernie cieszy widok nowych obserwatorów, nowych komentarzy. Dziękuję Wam z całego serca, większość z Was same prowadzą blogi więc wiedzą jakie to uczucie:) 
Każde słowo napisane pod moimi postami dodają skrzydeł, wiary w to, że to ma sens;)

Choć moja wczorajsza sobota w ciągu dnia troszkę wypełniła się obowiązkami, to późne popołudnie i wieczór należał do błogiego lenistwa, przy blasku świec, oczywiście w towarzystwie najnowszego Mojego Mieszkania, gdzie kilka przeze mnie obserwowanych blogów jest właśnie w tym nowym, cudnie świątecznym wydaniu:)
 Gazetka jest przeze mnie wciąż na nowo przeglądana, wchłaniam każdy artykuł, każde cudnie zrobione zdjęcie, inspiruje się wcinając przy tym orzechy, mandarynki - tak coś na przegryzkę i pijąc duży kubeł kakao:):)




 
 (mój małżonek powiedział jak zobaczył mandarynki w domu: tak jakoś świątecznie zaczyna się robić) 
I tak o to powolutku zaczynam pracę nad kalendarzem adwentowym, już za dwa tygodnie grudzień, tak moi kochani samej ciężko mi w to uwierzyć, jak dla mnie dopiero co był wrzesień a tutaj już za parę chwil święta, nowy rok i o kolejny roczek więcej..
Ale wracając do kalendarza to mam wizje jak chciałabym aby tegoroczny kalendarz prowadzący nas do jednych z najważniejszych świąt w roku wyglądał...
 Dość długo nad tym myślałam, przeglądałam inspiracje w internecie...
Jest po prostu za dużo cudnych rzeczy jakie można zrobić, chciało by się tak wszystko naraz a niestety trzeba zrealizować jeden pomysł. Więc było ciężko ale w końcu  i w mojej głowie powstał takowy pomysł. Zapewne w trakcie tworzenia powstanie kilka zmian ale mam nadzieję, że wynik końcowy mnie zadowoli;)
A teraźniejsze przygotowania wyglądają tak, uchylę rąbek mojej małej tajemnicy;)
 Aby koszty były małe wszystkie 24 torebeczki wykonałam sama więc troszkę czasochłonna "praca"ale jakże przyjemna:)

Ponieważ wielkimi krokami zbliżają się uroczyste dni, w których będą nam towarzyszyły rozmaite smakołyki, chciałam Wam dziś przedstawić rewelacyjny przepis na przepyszne a przede wszystkim szybko mięknące pierniczki, można się nimi zajadać już tego samego dnia.
Przepis podaje szybciej żebyście mogły sobie go wypróbować i ocenić same.

"Pierniczki"
- pół kostki margaryny (Kasia lub inna-125g)
- 3 szkl. mąki (500g)
-1,5 szkl. cukru (200g)
-3/4 szkl. miodu (200g)
- 1 jajko
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 opakowanie przyprawy do piernika (20g)
- 2 łyżeczki kakao

Wszystkie składniki wymieszać  dużej misce, do momentu aż ciasto będzie gładkie i nie będzie się kleiło. Wstawić do lodówki na pół godzinki, ja czasami od razu robiłam (brak cierpliwości;) 
Na stolnicy ciasto rozwałkować ok.0,5 cm (nie powinny być cienkie ponieważ mogą się przypalić). Blaszkę wyłożyć papierem do pieczenia (ja zawsze blaszkę pod papierem smaruję lekko margaryną). Piec 8-10 minut piekarnik nagrzany do 180 stopni (należy zwracać uwagę na ciasteczka,by się nie przypaliły ponieważ jak piekarnik jest dużej nagrzany pierniczki pieką się szybciej). Po wyciągnięciu z piekarnika odczekać chwilkę by ciasteczka stwardniały i można śmiało zdjąć.
 Z tej porcji wychodzi około 50 pierniczków. 
Później udekorować czym nam się podoba, jak dla mnie pierniki najsmaczniejsze są w polewie z cytryny i cukru pudru (ja dodaje również barwnik do lukru);) 
W zeszłym roku wraz z przyjaciółką zrobiłyśmy ich przeszło 500 sztuk, i prawie każdy własnoręcznie udekorowałyśmy. Było przy tym mnóstwo śmiechy, zabawy ale też i pracy. Zrobione pierniczki poszły jako małe upominki dla rodziny i znajomych. W tym roku również przed świętami planujemy się spotkać i urządzić sobie piernikowo babski wieczorek rodzi się taka nasza mała świąteczna tradycja:)

Mam nadzieje, że któraś z was skorzysta z tego przepisu i będzie zadowolona:)

A jak Wam moi mili mija weekend??




czwartek, 7 listopada 2013

Ciasteczkowe bomby i świąteczne dekoracje czas zacząć:)

Kochane czytający mój mąż komentarze pod ostatnim postem, powiedział do mnie ale "urosłem":) Zrobiło mu się tak miło, że usłyszał tyle ciepłych słów, także dziewczyny jeszcze raz Wam dziękuję:)
***
Za oknem szaro, ponuro, deszcz co chwile pada, a w domciu...
 A w domciu ogień szaleje w kominku, ogrzewając i roznosząc zapach spalonego drewna po całym domu.. Uwielbiam takie klimaty, na dworze zimno a w domu panuje ciepełko, nie trzeba się nigdzie śpieszyć, wieczory są coraz dłuższe, przyjemniejsze.. 
Wczoraj wykorzystałam sprzyjający mi klimat i zrobiłam sobie małą piórkową choineczkę. Będąc w Niemczech, wieczorami dużo buszowałam po internecie szukając inspiracji i tak o to gdzieś znalazłam super pomysł na choinkę z piór.. 
Żadna filozofia, nie trzeba mieć zdolności ani dużo czasu, wystarczy odrobina chęci, szczypta uśmiechu i dobra zabawa murowana a do tego powstaje jeszcze fajna świąteczna dekoracja:):)
Wczoraj powstała biała choineczka, robiłam ją pod wpływem impulsu dlatego zdjęć niestety nie zrobiłam, ale dziś  postanowiłam zrobić z bordowych piórek tą choineczkę już udało mi się uwiecznić i pokazać Wam jak to się robi;)
A więc wystarczy zrobić stożek z połówki bloku technicznego, skleić go i od dołu ku górze przyklejać jakie nam się podobają kolory piórek, oczywiście na samym dole muszą być te największe a u góry te najmniejsze, czyli od dołu - największe piórka do góry - najmniejsze piórka:) 
Moje cudeńka mają około 12-13 cm, więc są maluśkie. Miałam chęć zrobienia większej no ale niestety ostatki piórek mi na to nie pozwoliły, mam za to dwie małe;)
Tak tylko wspomnę, że klej magik jest najlepszym klejem, można nim skleić dosłownie wszystko, bardzo przydaje się wrobieniu różnych właśnie takich dekoracji:)
A tak cudne choineczki wyglądają już na półce
Urocze są, prawda? Fakt, że biała bardziej skradła moje serce, ale bordowa też jest ok:) 
(Reniferek widoczny na zdjęciu przyjechał ze mną z Niemiec)
Takie dekoracje można ułożyć np. wzdłuż wigilijnego stołu - myślę, że bardzo ładnie będzie to wyglądało.
Mam nadzieję, że pomysł przypadnie Wam do gustu i same spróbujecie zrobić swoje choineczki:)

Dzisiaj miałam ochotę jeszcze bardziej osłodzić sobie życie, więc sięgnęłam po przepis z książki Madzi, "Święta z wypiekami" na bombowe ciasteczka.
 Mmmm pychotka, chwila moment i zrobione, ja obtoczyłam ciasteczka w kakao oraz kokosie.
 Do tego herbatka:)
 
 
Kochane może to troszkę dziwne, ale z kiedy wieczory zaczynają się robić dłuższe, na dworze coraz chłodniej a w sklepach pojawiają się pierwsze świąteczne ozdoby zaczynam szaleć na punkcie Świąt:) 
Kocham magie Bożego Narodzenia, choinkę, dekoracje a nawet zimę:) 
Mam jeszcze kilka pomysłów w zanadrzu, które w chwili wolnej będę chciała zrealizować, więc zapewne posty w Be Happy będą coraz częściej w atmosferze świątecznej:) będę starała się od czasu do czasu pokazywać tutaj co zrobiłam, może któraś z Was skorzysta:)
Patrycja 

wtorek, 5 listopada 2013

Powrót do domciu i "Święta z wypiekami"

Kochani wróciłam, tak wróciłam już do mojego domciu, i w najbliższym czasie nigdzie nie planuje wyjeżdżać...
Muszę nacieszyć się swoim domem, jego zapachem i ciepłem. Muszę przede wszystkim nacieszyć się swoimi bliskimi, moją kochaną psinką która nie opuszcza mnie na krok:) Kocham te swoje cztery kąty...
Jeszcze jak na dodatek powrót taki miły, wszyscy witają z otwartymi ramionami, mówią jak tęsknili, no i jak ukochany mąż stoi na lotnisku z transparentem, zresztą sami zobaczcie:)
I powiedźcie sami czy takie powroty nie są miłe, a na dodatek dostałam od męża cudowny prezent o którym od dawna marzyłam... Mam aparat fotograficzny - taki bardziej profesjonalny:):)
Mój mąż naprawdę się postarał i pomimo tego, że to on obchodził w sobotę swoje urodzinki, to ja się czułam jakbym miała święto:) Jasiek przywitał mnie tak jak się tego w ogóle nie spodziewałam. Nie muszę mówić jak się za sobą stęskniliśmy, jak wzruszające było nasze spotkanie po ponad miesięcznej rozłące. Wszystko cudownie się układa, jestem bardzo szczęśliwa:)
 
A teraz z innej beczki:) Do naszych drzwi zapukała dziś listonoszka trzymając w ręku oczekiwaną przeze mnie przesyłką. 
W czwartek zamówiłam sobie książkę " Święta z wypiekami" od Madzi z bloga Zapach wspomnień
Jestem bardzo zadowolona, książka przedstawia cudne, ciepłe, rodzinne fotografie, nie mówiąc już o przepisach na ciasteczka, niektóre z nich już na dniach wypróbuję, do świąt chciałabym spróbować wszystkie proponowane przez Madzie. W książeczce znajdują się też  bardzo fajne pomysły dotyczące dekoracji świątecznych, które można robić z dziećmi czy samemu - na pewno z niektórych skorzystam:)
    Trzymając w ręku tą książeczkę poczułam się jakby nadszedł czas świąteczny.. I pomyśleć, że już za niecałe dwa miesiące będziemy obchodzić najbardziej rodzinne święta jakie mogą być, jak się cieszę:)
Z wielką chęcią polecam " Święta z wypiekami"! Madziu dobra robota! Gratuluję:) 
***
W sobotę jedziemy z moim małżonkiem oglądać meble do salonu, już nie mogę się doczekać:) 
Mam nadzieję, że coś fajnego uda nam się znaleźć i w końcu umeblujemy nasz duży pokój. 
Uciekam moi mili nacieszyć się wszystkim co mnie otacza:)
Do usłyszenia, miłego tygodnia...
Patrycja