piątek, 2 sierpnia 2013

No i mamy sierpień...pierożki z jagodami


No i mamy sierpień kochani, jeszcze miesiąc i po wakacjach. Wraz z wrześniem mam wrażenie, kończy się powoli lato a przychodzi jesień. Uwielbiam przejścia z jednej pory roku w drugą. Teraz po upalnych dniach, po urlopie marzy mi się zapalić w kominku, posiedzieć przy nim, wtulona w swego osobistego i jedynego męża;) obok nas leżąca błogo rozleniwiona nasza psina. My w dłoniach kubki z gorącą herbatą, czekoladą mmm...właśnie za to uwielbiam zmiany w porach roku. Za to, że po długim lecie tęsknie za piękną, złotą jesienią, za jej urokami, po jesieni marzę już o białym puchu, świętach, o beztroskim przebywaniu we własnych ścianach, bez wyrzutów sumienia, że trzeba coś zrobić. Zaś po niej już bym z chęcią zrzuciła kurtki i łapała promyki wiosennego słońca, no a później upragnione lato, wakacje. Tak właśnie mam. Często słyszę wraz z przyjściem jesieni, zimy, marudzenie o zimnym powietrzu, deszczach, śniegu a ja to uwielbiam;) Każda pora roku ma dla mnie swoisty urok, magie. W każdej jest coś co da się lubić.
Wczoraj zachciało mi się zrobić wianek na drzwi z bukszpanu, poniżej efekt (pierwszy raz robiłam z bukszpanu, wygląda całkiem, całkiem;)
Dziś w moim domu zagości prawdziwie jeszcze letni, swojski obiad czyli pierogi z jagodami, pychota;) Jakiś czas temu robiłam je, drzewka znowu zaowocowały więc pora na kolejną porcję;) Stojąc i je robiąc w tle leciała muzyczka Stacey Kent. Kiedyś poleciła ją nasza blogowa koleżanka z GC. Głos Stacey jakoś koi moją duszę, relaksuję. Sprawia, że robiąc owe pierożki nie śpieszyłam się nigdzie, tylko cieszyłam chwilą:) 
 
i kolejna porcyjka...
Oj mój mąż się ucieszy jak przyjdzie z pracy a na stole takie pyszności:)
Pozostało mi troszkę ciasta na pierogi, w internecie znalazłam rewelacyjny pomysł co zrobić z takimi pozostałościami. A więc ciasto rozwałkować, pokroić na cieniutkie paseczki i wrzucić na rozgrzany olej. Później przełożyć na ręcznik papierowy i szybciutko posypać solą i chili. Taka mała przekąska przed obiadowa a i wszystko zostało wykorzystane i zjedzone;)
Staram się bardzo choć przyznam się szczerzę, że nie zawsze mi to wychodzi (ale przecież liczą się chęci;) wykorzystywać do maximum, nawet pozostałości danej potrawy. Nie chcę wyrzucać i marnować jedzenia cały czas się tego uczę.

Byłam na ogrodzie i przyniosłam do domu piękne kwiaty, które zdobią swoim urokiem sypialnie...
 
Zmykam już!
W ten weekend czeka mnie mały remont, bowiem zdecydowaliśmy się z moim ukochanym małżonkiem, że pomalujemy nasze kuchenne meble na biało, jestem prze-szczęśliwa, że się w końcu zdecydowaliśmy. Efekty na pewno pokaże, jak już będzie wszystko gotowe:)
A tym czasem temu się oddaje w wolnej chwili, rewelacyjna książka. Pozwala nam poznać kulturę Mormonów.
Pozdrawiam Was cieplutko
Słonecznej pogody i dużo letnich smakołyków
Korzystajmy jeszcze z uroków lata:)

3 komentarze: