niedziela, 25 sierpnia 2013

Niedzielne lenistwo i serwetkowe cuda:)

Dzień dobry!

Kochani jak Wam mija przed ostatni weekend wakacyjny? Za oknem piękna, słoneczna pogoda. Wczorajszy dzień spędziłam na podróży w rodzinne strony, tyle ciepłych wspomnień, mała tęsknota za tamtymi latami, za moją babcią...Podróż była dość zabawna, ponieważ pierwszy raz odkąd mam prawo jazdy jechałam sama, bez "nadzoru w postaci mojego męża" do innego miasta:) Nie to, że się boję sama jeździć ale jakoś zawsze jak gdzieś dalej jedziemy lubię jak moja połówka prowadzi a ja siedzę w roli "pilota":) A więc tym razem zrobiłam sobie wycieczkę z moją mamą. Nic nie było by w tym nadzwyczajnego gdyby nie to, że jak na złość trafiłam na objazd, wyobrażacie sobie jak się uśmiałam, że trafiłam właśnie na objazd wtedy gdy sama odważyłam się pojechać. Droga prowadziła mnie przez wioski o których istnieniu nie miałam zielonego pojęcia...Ale dałam radę. Po zwiedzeniu różnych ciekawych miejsc, pooglądaniu jak mieszkańcy małych wsi szykują się na dożynki, jakie cuda tworzą ze słomy, po odwiedzeniu rodzinki i znajomych pełna dumy z siebie trafiłam cała i szczęśliwa do domu:)     
Wieczorkiem nasi ulubieni sąsiedzi wpadli na herbatkę i ciacho, po rozmowach, wymianie poglądów, poopowiadaniu sobie różnych ciekawych i śmiesznych historyjek rozstaliśmy się w dobrych humorkach i tak zakończyła się w pełni udana sobota.

Dziś postawiłam na kompletne lenistwo, cały dzień mieliśmy ochotę z mężem nie wychodzić z łóżka i tak w większości leże sobie, oddając się w pełni relaksowi:) do tego smakołyki, herbatka czegoś chcieć więcej? Uwielbiam móc tak w niedziele odpocząć od codzienności, od obowiązków jakie czyhają na nas każdego innego dnia tygodnia. Niedziela to jakoś taki dzień dla rodziny, dzień w którym bez żadnych wyrzutów możemy nadzwyczajnie w świecie nic nie robić - ach jak ja to kocham!:) Ale powiedzmy sobie szczerzę, że jeżeli tydzień jest pracowity marzę o takiej niedzieli, jeżeli natomiast tydzień jest mało aktywny uwielbiam w ostatni dzień tygodnia spędzać na robieniu czegoś np. pójść do kina, spotkać się ze znajomymi, pojechać na małą wycieczkę. Też tak macie??
Dziś chciałabym Wam również pokazać serwetki, nie są to zwykłe serwetki. Bowiem mają one swoją historię. Robione są przez babcie mojego męża, która dziś ma ponad 80-lat i rewelacyjnie tworzy dalej takie cuda. Podziwiam ją, za cierpliwość i to, że mimo swoich lat ma taki wzrok. Serwetki zostały zrobione przez lata, w różnych odstępach czasowych. Dostałam je w podarku od mojej teściowej, która wcześniej dostała je od swojej mamy:) chciałabym kiedyś przekazać je dalej...Póki co będą ozdabiały moje cztery kąty:) Powyżej na zdjęciach również są serwetki wykonane przez babcie;) a poniżej pozostałe...
Piękne materiałowe serwetki
Ta jest robiona przez mamę mojego męża a moją drugą mamę:)
Dostałam również piękne dwa obrusy ręcznie haftowane, jeden z Bożonarodzeniowym motywem a drugi także typowo na świąteczne imprezy - biały, przepiękny tym razem zrobiła go moja teściowa - widać, że odziedziczyła talent po mamie;) Ale to innym razem pokaże, żeby nie tak wszystko naraz:) 
 Część z pokazanych serwet jest używana, reszta czeka na odpowiednią okazję, na swój czas.Uwielbiam takie cudeńka czasowe, które są tworzone własnoręcznie i które mają swój urok:) 
A jak Wam się podobają?
Kończąc dzisiejszego posta chciałam Wam pokazać jeszcze nad czym teraz pracuję, parę dni temu znalazłam w szopce starą półkę, idealnie będzie pasowała mi do kuchni, oczywiście muszę ją przemalować na biało - jutro pędzel pójdzie w ruch po raz drugi:):) Już widzę jak poustawiam na niej przydatne różności:) 
Efekt napewno Wam pokażę.
Udanego, pełnego pozytywnych wrażeń tygodnia:)
Patrycja

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz