piątek, 12 lipca 2013

Do poczytania..."Krzyk ciszy"


Do czytania często brakuje mi nadzwyczajnie w świecie czasu. Jeśli jednak zacznę już coś czytać, to z całą pewnością to skończę. Najpierw aby jakkolwiek zabrać się za książkę, przeglądam jej tylną okładkę, gdzie znajduję się krótki opis fabuły i błyskotliwa recenzja.Od razu wtedy wiem, czy chcę się w to zagłębić czy też nie. Kiedyś pamiętam, przy książce zasypiałam, nie raz mama musiała mnie budzić jak miałam jakąś lekturę przeczytać do szkoły. A ile razy ona sama czytała i robiła z tego streszczenia po to bym ja później coś wiedziała z owej książki :) No nie mogłam się przełamać i nie zasypiać:) Mając dopiero 21 lat polubiłam to. Moja pierwsza książka to "Dziennik Bridget Jones" i tak się zaczęła moja przygoda z czytaniem już nie musiała mama w to ingerować;) Będąc na urlopie spokojnie mogłam zanurzyć się w książce która od razu mnie zaintrygowała. Jest to powieść psychologiczna Elizabeth Flock " Krzyk ciszy". Po powrocie z utęsknieniem czekałam na chwilę spokoju, aby móc ponownie zanurzyć się w kolejnych rozdziałach książki. I oto zakończyłam moją przygodę z bohaterami z kliniki Three Breezes. Jest to książka o próbie bycia doskonałą przez główną bohaterkę, która kończy się porażką. Izabel jest odnoszącą sukcesy dziennikarką, która musi sprostać bardzo trudnemu zadaniu. Musi bowiem zaakceptować samą siebie. Nie wydaje się to takie trudne, ale nie dla niej...Po pewnych nieoczekiwanych wydarzeniach trafia ona do kliniki, gdzie rozpoczyna się jej bolesny proces podczas którego poznaje min.swoje toksyczne relacje łączące ją z rodzicami, z agresywnym mężem. Musi   zrozumieć, że w walce o poskładanie na nowo swojego życia, jej największym sojusznikiem jest ona sama. 
W lekturze znalazły się wątki wzruszeń i humoru, przede wszystkim jednak skłania do przemyśleń, refleksji nad tym czy naprawdę warto tak pędzić, czy jest sens za wszelką cenę dąży do perfekcji w tym co się robi.A może czasami warto zwolnić, czerpać przyjemności życia codziennego. 
Pomyślcie o tym...Zapraszam gorąco do lektury.
Nad morzem się zaczęło...:)
 

A przy herbatce, w swojej własnej sypialni się skończyło;)

Dobranoc moi mili...
Ja tym czasem mam już chrapkę na kolejną książkę z cyklu prawdziwe historię.
Czy kto mnie w ogóle czyta;)?? Zostawiacie po sobie ślad, będzie mi bardzo miło:)
 

2 komentarze:

  1. Zapowiada się ciekawie, dlatego pokusiłam się o nominowanie Twojego bloga do wyróżnienia "Liebster blog" ;)

    Pozdrawiam
    Violetta :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się interesująca lektura.
    U mnie z książkami było inaczej, rodzice musieli "na siłę" po nocach gasić mi światło, bo ja książki szczególnie wieczorową porą pożerałam :)

    OdpowiedzUsuń